Dlaczego premiera Cyberpunka 2077 jest taka ważna?

Dlaczego premiera Cyberpunka 2077 jest taka ważna?

2020. Myślę, że wszyscy się zgadzają. Nie najlepszy rok w historii. Ale może taki był nam wszystkim potrzebny? Domykamy dekadę zmian w branży gier. A premiera Cyberpunka, jako produkcja wyczekiwana przez wielu po prostu podsumowuje tę generację.

Dlaczego ta premiera jest tak ważna? Powodów jest wiele. Świat gier w momencie ogłoszenia produkcji był zupełnie innym miejscem.

Wspaniała dekada dla graczy

W 2012 roku, gdy zapowiedziano Cyberpunk 2077 streaming gier nie był jeszcze mocno popularny, cyfrowa dystrybucja w porównaniu do obecnych statystyk nie wyglądała imponująco. Retrokultura dopiero stawiała kroki, a twórcy gier singleplayer trzęśli się ze strachu, bo analitycy przewidywali, że oto już za chwilę, gry dla jednego gracza znikną z rynku.

Pamiętacie? Parę lat temu były obawy, że koszt produkcji gier singlowych jest za duży i po prostu się nie opłaca. Gry multi wydawały się wtedy opłacalną dla inwestorów przystanią.

I co? Kończy się ósma generacja konsol. A wieńczy ją wydanie wielu wspaniałych produkcji w tym właśnie Cyberpunk 2077. Największa chyba premiera tego roku. Przynajmniej z polskiej perspektywy.

Hype – znak czasów

Czy jest hype? Matko jedyna, jeszcze jaki! Kampania reklamowa w telewizji i na ulicach miast. Spoty wykupione gdzie tylko można (a trzeba wiedzieć, że ceny pewnie nie należą w grudniu do najtańszych) w końcu specjalny czterogodzinny program na żywo w telewizji, który współprowadzi legenda – Kszysztof Ibisz.

Czy on jest trochę od czapy? Jest. Czy ma coś wspólnego z grami? Nie. Ale w telewizji ten człowiek to legenda. Możemy się śmiać, ale w telewizyjnej konferansjerce ten człowiek zgarnął wszystko. I nagle kogoś było stać, żeby go sprowadzić na premierę Cyberpunka.

Czy to będzie gra roku? Nie wiem. Jeszcze nie grałem, zacznę dopiero dzisiaj po 17stej i się przekonam. Osobiście uważam, że nie przebije wychwalanej przeze mnie w tym roku Persony 5 Royal. Bardziej liczę na porządny produkt pokroju Red Dead Redemption 2, który jeszcze długo nie będzie schodził nam z ust i stale będziemy odkrywać coś nowego. To fantastyczne, że tyle czasu po premierze ludzie grają w RDR2 i ciągle się tym fascynują. Tego samego życzę Cyberowi.

Przepisów na sukces jest wiele

Cyberpunk 2077 udowadnia w końcu, że gry singlowe przetrwały i mają się chyba najlepiej w swojej historii. Są świetnie wykonane, imersją biją filmowe hity na głowę. Potrafią opowiadać o coraz trudniejszych tematach. I dają ogrom zabawy. Co ważne. Zmiany w branży gier tej dekady udowadniają, że nie ma jednego przepisu na sukces komercyjny gry.

Persona 5 Royal wygląda, jak gra z PS3, ale jest tak dopracowana, że na Metacritic ma średnią 95 procent. Death Stranding – gra dla jednego gracza, w której się chodzi, potrafi przyciągnąć miliony graczy. Hades, tytuł zrobiony przez zapaleńców zbiera świetne oceny. Disco Elysium kolejna produkcja, która niespodziewanie zbiera żniwa. I w końcu Fortnite, który bazuje na pomyśle z innej gry, a mimo to wciąga przed ekran miliony graczy. To tylko przykłady bardzo różnych tytułów, które w ostatnich latach zmieniają branże.

Ta kończąca się dekada pokazuje, że gry stają się (a moim zdaniem są już od dawna) fantastycznym medium do opowiadania historii. Do diaska przecież jedna z polskich gier jest nawet lekturą (nieobowiązkową, ale jednak). Gdyby w 2012 roku ktoś mi powiedział, że będzie gra This War of Mine i będzie w kanonie lektur, to bym powiedział, że chyba nie w Polsce. A jednak.

To nie gra jest w tym ważna, a sama premiera

Premiera Cyberpunka 2077 po prostu zamyka pewien rozdział w giereczkowie. Nie musi to być najlepszy tytuł, by być ważną produkcją. Premiera tej gry wystawia nas – graczy – na świecznik popkultury. Kiedyś byliśmy uznawani za dziwolągów. My – fani gier, anime, sci-fi, fantasy.

Jedna z pierwszych, jeżeli nie pierwsza, moja notka o architekturze w grach

Teraz? To ludzie naszego pokroju wypowiadają się do mediów, a w kinach rządzą nasi superbohaterowie. A 2020 rok? Fakt, że wszyscy siedzą w domach, nawet temu pomaga, bo nagle osoby, które nie grały, zaczynają w coś łupać na telefonie z nudów i nagle stają się graczami.

Ta premiera jak przez soczewkę skupia wszystko to, czym jest massgaming.

Ja siadam dzisiaj do Cyberpunka 2077 na zupełnym luzie. Jutro mam urlop. Te parę godzin czekania tylko wzbudzi apetyt. Życzę wam i zespołowi CDPRed by była to produkcja na wysokim poziomie, o której będziemy gadać jeszcze latami.

PS. Wczoraj gadałem z żoną i się zapyta mnie, czy to właśnie na Cyberpunka czekałem najdłużej. Uśmiałem się, bo wcale nie. Najbardziej czekam na premierę Beyond Good and Evil 2😉 i chyba jeszcze poczekam…