Architektura w Star Wars: Upadły Zakon – archeologia w świecie Jedi

Architektura w Star Wars: Upadły Zakon – archeologia w świecie Jedi

Wyprawa Cala Kestisa to najnowsza przygoda w growych Gwiezdnych Wojnach. Upadły Zakon to wyprawa po najbardziej zapadłych dziurach galaktyki. Po prostu wspaniale!

Myślę, że opisanie uroku Star Wars to temat na niejedną książkę. W tym wpisie ograniczę się jedynie do przybliżenia architektury w grze Star: Upadły Zakon (z ang. Fallen Order). W treści mogą pojawić się niewielkie spojlery miejsc.

Architektura w Star Wars

W czasie gry odwiedzimy głównie cztery lokacje: Bogano, Kashyyyk, Dathomirę i Zeffo. Część z nich jest znana fanom, gwiezdnych wojen, a reszta została zaprezentowana po raz pierwszy.

Zacznę od tego, że bardzo spodobał mi się pomysł umiejscowienia akcji gry gdzieś na rubieżach galaktyki, z dala od wielkich metropolii.

Osobiście uważam, że duch Star Wars drzemie w kantynie na Mos Eisley, gdzie załatwia się brudne interesy z dala od czujnych oczu Imperium, a nie w centrum wszechświata, w świątyni Jedi na Coruscant.

Architektura w Star Wars jest określana przez filmowych twórców jako „retro-futurystyczna”, ale czerpie z wielu innych stylów.

Np. pamiętna świątynia ruchu oporu na Yavin 4 to bardziej podrasowana wersja mezopotamskich zigguratuów, a pałac na Theed to nawiązanie do bizantyńskich świątyń.

Podobnie jest w Star Wars: Upadły Zakon. Twórcy wyciągają najbardziej kanoniczne elementy architektoniczne i zaprzęgają je do oferowania przeżycia, którego nie sposób nie pokochać. Zwłaszcza dla fana Star Wars.

Bogano

Jednym z pierwszych przystanków Cala jest planeta Bogano, której nie można znaleźć na żadnej mapie. Ta trawiasta planeta, jest miejscem, gdzie znajduje się sanktuarium dawnej kultury Zeffo.

Widok na Bogano

Sanktuarium Zeffo na Bogano znajduje się na szczycie, tuż nad przepaścią. Jej zewnętrzna część to stożkowa wieża z rozcięciem pośrodku, który dzieli budynek na dwie symetryczne części.

W jej wnętrzu, poniżej gruntu, znajduje się ogromna sala ze spłaszczoną kopułą z ogromnym otworem na szczycie, to tzw. okulus. Mi osobiście przypomina to typową kopułę rzymską.

Ornamenty nawiązują do znanych ze starożytności arkad i łuków

Ornamentyka sali nawiązuje do znanych ze starożytności łuków i arkad. Zapewne, twórcy chcieli w ten sposób podkreślić minioną cywilizację za pomocą kojarzących się nam ze starożytnością elementów.

Wokół zabudowań sanktuarium znajduje się kilka budynków o ciekawej konstrukcji. Domy nawiązują do znanych z Star Wars okrągłych wnętrz.

Okrągłe domy ze schodami pod ścianami prowadzą dookoła budynku. Jakby wnętrze pomieszczenia tworzyło duszę schodów

Ich rzut przypomina koło, a cześć z nich jest zatopiona w gruncie. Schody licują się ze ścianami pomieszczenia. Jakby całe wnętrze domu znajdowało się w tzw. duszy schodów.

Dach również ma kształt płaskiej kopuły, która na swoich krańcach nie dosięga ścian, tylko ma zostawione puste miejsce, by doprowadzać światło.

Dathomira

Prędzej czy później trafimy na rodzimą planetę Dartha Maula, czyli Dathomirę. Tutaj również jako Cal poszukujemy ruin Zeffo. Odnalezione zabudowania jednak odbiegają od smukłych linii sanktuarium na Bogano.

Świątynia odnaleziona na Dathomirze jest w większości wykuta w skale. Charakteryzuje się ostrymi liniami oraz strzelistością.

Wszystkie łuki, arkady i łączenia nadają zabudowaniom strzelistości. Widz ma wrażenie podniosłości, jaką wywoływały gotyckie kaplice.

Świątynia na Dathomirze, zwróćcie uwagę na elegancką archiwoltę nad wejściem

Na screenie powyżej widać również pięknie poprowadzoną od samego fundamentu archiwoltę nad głównymi drzwiami. Nadaje ona smukłości całości.

Wnętrze świątyni oddaje charakter zewnętrznych ornamentów i fasady. Tutaj również możemy dostrzec liczne portale, arkady i smukłe ornamenty ścian.

Większość elementów jest względem siebie symetryczna, urozmaicona jedynie rzeźbami przedstawiającymi czcicieli Zeffo oraz konarami roślinności.

Sala zmiany czasu z Prince of Persia: Warrior Within – czyż nie jest podobna?

Mi osobiście, główna sala (to okrągłe podwyższenie otoczone przepaścią) przypomina zupełnie inną grę i budynek. Widząc rozkład sali na myśli przyszła mi jedna z sal Cesarzowej Czasu z gry Prince of Persia: Warrior Within.

Kashyyyk oraz Zeffo

W czasie swojej podróży Cal trafi również na rodzimą planetę wookiech, czyli Kashyyyk. Tutaj także znajdzie ślady życia Zeffo.

Skoro mają takie wielkie drzewa, to pomyślcie, jakie mają grzyby

Większość lokacji stanowią jednak zabudowania Imperium, bądź niewyrafinowane budowle wookiech. Większe wrażenie robi jedynie litografia obrazująca ogromne drzewo.

Litografia swoimi liniami i wykonaniem przypomina mi nieco styl art-deco, ale może to być daleko idąca nadinterpretacja.

W czasie podróży trafimy również na plenetę Zeffo, na której toczone są prace archeologiczne Imperium. To właśnie tutaj znajdują się najbardziej eleganckie struktury wzniesione przez tę cywilizację.

Nawiązania do architektury bizantyjskiej czy architektury Theed. Sami oceńcie

Oczywiście, całość w jakiś sposób nawiązuje do świątyń, jakie udało się zbadać na Bogano i Dathomirze. Można znaleźć liczne arkady, łuki, portale oraz płaskie kopuły, jak na poprzednich planetach.

Ale w wersji planety Zeffo są to struktury bardziej wysmakowane, o bardziej wzniosłych liniach oraz większym rozmiarze. Świątynie są wielopoziomowe, co świadczy o wyższym statusie.

Imperialny retro-futuryzm

Jak pisałem wcześniej, twórcy filmów określali zabudowę jako retro-futurystczną. Proste metalowe linie, materiały o zbliżonej fakturze wymieszane z kontrastującymi kolorami i geometrycznymi wzorami.

Typowe metalowo-imperialne miejsca też się znajdą

W czasie gry trafimy właśnie i w takie miejsca, które fanom gwiezdnych wojen przypadną do gustu. Na szczęście dla mnie, nie ma takich miejsc dużo. Tworzą one charakterystyczne przerywniki między kolejnymi obszarami, kiedy można badać grobowce.

Ach to Imperium. Myślicie, że twórca miał jakiś kompleks?

Pomimo całego uwielbienia dla Star Wars, gdybyśmy w czasie gry podążali ciągle tymi samymi metalowymi korytarzami, to wkładałaby się nuda. A tak jest to ładnie wymieszane i sprawia dużo radości podczas odkrywania zupełnie różniących się od siebie lokacji.

Tak dobrze mi się grało w SW: Fallen Order, że zupełnie zapomniałem o robieniu screenów. Dlatego, część fotek do materiału pochodzi z serwisu Kotaku, który zaprezentował pracę artów.