architektura w grach

Architektura w Batman: Arkham City

Zanim zapowiedziano słynne Arkham Asylum, myśląc o przygodach Batmana w wirtualnych światach w głowie miałem głównie kreskówkowe Batman: Vengeance. Ale, gdy jeszcze niewiele osób słyszało o Rocksteady, ja dałem im swój kredyt zaufania widząc co chcą zrobić z moim ulubionym bohaterem. To co się z nim działo przez następne trzy części choć może nie było moim kompletnym spełnieniem marzeń to jednak wiele pragnień spełniało. Innymi słowy. Tak. Jestem fanem Batmana. Tak doceniam Arkham City jako grę i widzę drobne mankamenty. Taki już jestem.

Gotyk City?

Zacznijmy od najważniejszego. Gotham City często kojarzy się z gotykiem. Nie będę ukrywał, że mi też się tak kojarzyło od najmłodszych lat. I jak to często bywa, prawda jest składową kilku źródeł. Gotham to jeden z pierwszych przydomków Nowego Jorku. Co ciekawe, swoją genezę bierze od nazwy angielskiej wsi, której mieszkańcy udawali szalonych (chichot losu, co?)by nie płacić podatków. A jak doskonale wiadomo, rodzime miasto Batmana jest wzorowane na Nowym Jorku nocą (a Metropolis jest Nowym Jorkiem za dnia, to tak w ramach uzupełnienia). Ale czy faktycznie tylko to wiąże miasto Batmana z gotykiem? No właśnie nie tylko. W Arkham City, będącego co prawda jedynie wycinkiem całego miasta, neogotyk występuje naprawdę często. I co ważne, głównie w ważnych dla fabuły budynkach. Strzeliste wykończenia kolumn, nieśmiertelne gargulce(na których Batman lubi się zatrzymać żeby odetchnąć) czy dokoracyjne kapitele oraz zdobione przypory to jedne z najwidoczniejszych elementów tego stylu.
Neogotyk
Słynne gargulce
Neogotyk
Przykład witraża z gry
Ale to nie wszystko! Nie wiem czy z założenia, czy przypadkiem… miasto jest rozchwiane architektonicznie między neogotykiem a secesją. I robi to bardzo zgrabnie. Wszystkie budynki secesyjne są względnie nowymi konstrukcjami. Na przykład stacje metra, kolejka nadziemna, Wonder Tower czy łączniki między budynkami. Tak jakby na zabytkowym neogotyckim miastem wybudowano narośl z secesyjnych elementów. Te wszystkie budynki z giętką, płynną linią, pięknie wkomponowują się w neogotyckie miasto. Wygląda to tak: najpierw stawiano ważne dla życia budynki takie jak sąd czy kaplice. Powstały one w jednakowym stylu czyli neogotyku. Później mija parę lat, zaczęto budować w stylu secesyjnym. I dopiero wtedy zaczęto budować nowocześniejsze elementy miasta takie jak właśnie metro czy podziemne Wonder City. Wszystko ma swój sens. Nie wiem czy jest to zagranie celowe, ale jeżeli tak… to chylę czoła przed ekipą Rocksteady. Podsumowując. Tak. Gotham City jest i gotyckie i secesyjne. I piękne!
Piękne secesyjne sklepienie na jednej ze stacji metra
Wonder Tower

Nie wiesz dokąd prowadzi droga? Batman też nie…

I tym pięknym zwrotem wchodzimy w największy problem z Arkham City. Momentami widać, iż jest ono projektowane jedynie punktowo. Mamy na mapie osadzone parę punktów w charakterze dominant (zgodnie z resztą ze sztuką urbanistyki) które są jednocześnie zawiązane fabularnie, a pomiędzy nimi głównie wieje nieprzemyślanymi uliczkami. Drogi, aleje i zaułki są oczywiście dobrze zaprojektowane pod Batmana, ale wystarczy zejść z dachu na ulicę żeby zobaczyć, iż gdyby to było zwykłe miasto to nie dałoby rady po nim chodzi normalnie. Po prostu widać, iż gra była projektowana czysto pod Batmana (który porusza się głównie po dachach) niż pod pieszego przechodnia. I oczywiście trzeba wziąć poprawkę na to, iż część miasta jest zalane, ale mimo to nie wygląda to normalnie.
Nie wiecie gdzie prowadzi ta droga? Batman też nie…
Lecz pomimo tego zgrzytu, podróżowanie po Arkham City jest naprawdę przyjemne i można znaleźć wiele magicznych miejsc. Nawet z poziomu pieszego. Chociażby zaułki wokół katedry. Aleja gdzieś tam znika w mroku, ulica przecina się z estakadą powyżej… naprawdę pięknie pomyślane.

Kobieta Kot to ostre BDSM, a Batman ma slipki na spodniach…

Inna rzecz która bardzo rzuca się w oczy, to wspaniałe projekty kostiumów: Batmana, Kobiety Kota oraz ich przeciwników. Nie mam dostępu do artbooka z tej gry, ale jestem przekonany, że nad finalną stylistyką Jokera bądź Mr. Freeza pracowano długo, porównując bądź skreślając pojedyncze elementy stroju. Na przykład strój Kobiety Kota jest wyjątkowo seksowny, lecz widać też, że nie krępowałby ruchów. W miejscach, gdzie istnieje możliwość przetarć zastosowany jest inny materiał niż na przykład na miejscach które na tarcia nie są narażone jak na przykład przednia strona ud. Strój Celiny pospinany w talii pasami nie tylko sprawia wrażenia drapieżnego, ale także usztywnia kręgosłup co jest niezwykle ważne w przypadku upadku z wysokości. Jedyne co w tym przypadku niepasuje to centralnie osadzony suwak, ale ta postać ma być nie tylko przemyślana, ale również niezwykle seksowna. To samo tyczy się stroju Batmana! Jest świetnie wykonstruowany, a przede wszystkim… nie ma naniesionych sutków na kostium, jak to miało miejsce w filmie Batman i Robin. Po reakcjach fanów Batmana wydaje mi się, że żaden projektant nigdy ich nie umieści na żadnym przebraniu gacka. I praktycznie o każdym stroju można by było coś napisać…
Kostium Kobiety Kota z tyłu
Kostium Kobiety Kota z przodu
Kostium Batmana. Sutków nie stwierdzono!
Stylistyka tej części Batmana ma w sobie to “coś”. Pierwsze materiały i plakaty na których było widać postaci w stylistyce biało-czarnej z przewagą bieli. Nieziemskie arty. A do tego dodajmy przemyślane wnętrza, zwłaszcza te w siedzibie Jokera. Widać, że w zwykłe wnętrza magazynów czy pomieszczeń fabrycznych wkroczyło szaleństwo. Umysłowe i architektoniczne.. grafitti, dziwne posągi i groteskowe stroje zbirów przypominają nam o tym gdzie jesteśmy…
Jedna z grafik promocyjnych 

Być więźniem we własnym mieście

A jesteśmy w mieście-więzieniu. Dawnym mieście, które było schronieniem dla normalnych ludzi i teraz zostało obudowane murem, aby ludzi w nim z różnych powodów uwięzić. Czy takie rozwiązanie ma sens? Oczywiście, że nie. Nie ma sensu zamykać zbrodniarzy w jednym odseparowanym miejscu bez nadzoru.To jest zdecydowanie zbyt niebezpieczne. Taki pomysł wziął się od zsyłki przestępców na odizolowane terytorium (wyspę, bądź bardzo odległe tereny jak Syberia). Nie było to rozsądne, ponieważ przestępcy zaczynali działać kolektywnie i masowo uciekać z takich miejsc. Inną sprawą jest budowanie obszarów nazywanych powszechnie gettami. To co miało miejsce w Warszawie, Krakowie i innych miastach, gdzie w czasie drugiej wojny przedtrzymywano Żydów daje nam obraz tego jak wygląda taka izolacja. Obudowanie kawałka miasta murem nie jest nigdy dobrym wyjściem. Już pomijam takie problemy jak zachowanie historycznych budynków czy prawo własności. Ale w końcu to tylko gra…
A mury runą…
Batman prawie idealny…
Na początku swojego tekstu napisałem, iż Batman: Arkham City jest „prawie” spełnieniem moich marzeń. Dlaczego nie jest całkowitym spełnieniem? Bo oczyma wyobraźni widzę taką grę o Batmanie. Zaczynamy w jaskini nietoperza, sprawdzamy sprzęt i dane kryminalistów. Ucinamy sobie pogawędkę z Alfredem. Nad jaskinią jest nasza wspaniałą willa. Wyjeżdżamy Batmobilem na patrol i jeździmy po Gotham oczekując alarmu (załóżmy, że policja zgłasza, że był atak na bank). Ruszamy na ratunek. Co dalej to łatwo sobie wyobrazić… Tak skomplikowana gra z pewnością przekracza możliwości Rocksteady, ale kiedyś na pewno się pojawi. A do tego czasu… czekam na następną część Batmana. Arkham Knight bodajże.