Warsaw Games Week i mój zachwyt nad graczami – Archiweek #5

Właśnie się skończył Warsaw Games Week. Jedna z większych imprez dla graczy w naszym kraju. A dla mnie jest to okazja, żeby zapoznać się z najnowszymi tytułami, pogadać z twórcami czy popatrzeć na setki zadowolonych ludzi. Ale po kolei.

Warsaw Games Week

Zacznę o mojej grze targów. Chodzi oczywiście o Detroit. Jestem fanem twórczości Davida Cage’a od czasów Fahrenheita (to jedna z tych gier, którą wspominam najmilej). Heavy Rain też mi się bardzo podobał (i mojej małżonce również), ale z Beyond nie miałem się okazji zapoznać (bo dema nie liczę). Wydaje mi się, że do Detroit podszedłem na świeżo. I nie będę ukrywał, że jest bardzo filmowo.

Efekty robią wrażenie a cała reszta? To ten sam sposób na grę co w poprzednich produkcja Quantic. Tutaj się nic nie zmieniło. Z drugiej strony. Gra się w nie chyba bardziej dla historii i filmowość niż dla ficzerów. Co do tego jak nasze poczynania wpływają na historię – nie sposób tego stwierdzić, bo demo było za krótkie. Nie mniej jednak. Dla mnie – gra targów.

My Memory of Us

Pamiętacie tą grę, która ma się dziać w warszawskim getcie? Miałem okazję chwilę pogadać z twórcami tej gry. Na razie nie mogę zdradzić nic więcej, mój tekst pojawi się w tym tygodniu na Wyborczej, ale jest coś czym chciałbym się z Wami podzielić. Najważniejszą informacją, którą udało mi się uzyskać był fakt, że gra ma być „bajką z morałem”. Bałem się, że będzie to martyrologiczna opowieść o warszawskich żydach i przez to była by trudna w odbiorze przez zagranicznych graczy. A jej wizualna otoczka zasługuje docenienie. Trzymam kciuki! Więcej już niedługo na Wyborcza/Technologie.

Assasin’s Creed: Origins

W zasadzie nie chciałem w to grać. Lubię Assasyny (zwłaszcza trylogię Ezio i Black Flag, a sama seria jest dla mnie ogromnym przełomem), ale Origins nie wzbudziło moich emocji. Dlaczego? Bo starożytny Egipt fascynował mnie w czasach gdy byłem w podstawówce i czytałem Gdzie jest Wally?, a nie teraz. No, ale jak wyglądała sama gra. Łał! Gdy wyjechałem na piaszczystą pustynię, a gdzieś w oddali zobaczyłem góry to było naprawdę imponująco.

Tak samo jak pływałem łódką po Nilu. Blask słońca odbitego w wodzie robi ogromne wrażenie w obliczu innych stojących w porcie łodzi. Graficzny setting, poza tym że była to alpha, był dobrym na najwyższym poziomie. Z resztą, Ubi ostatnio bardzo dobrze kreuje światy (Wildlands, Watch Dogs 2).

Far Cry 5

Podobnie jak z Origins, nie planowałem że w to zagram. Ale jak fajnie, że jednak mi się udało! Nie ma się co oszukiwać. To ten sam Far Cry co dawniej. Nie zauważyłem jakiś strasznych zmian. Ale klimat, o tak! Zaściankowa ameryka to coś co może się niektórym podobać. Chciałbym wierzyć, że to w końcu coś naprawdę dobrego, ale już teraz mogę powiedzieć, że zapoznam się z tym tytułem. Prowincjonalna ameryka pociąga mnie od jakiegoś czasu, a tu taka okazja by ją zwiedzić. Nie będę ukrywał, że czekam na grę dziejącą się na dzikiej Alasce (tak jestem fanem Przystanku Alaska) i myślę, że ten tytuł troszkę oczekiwanie mi umili.

Gracze. Jak ja Was lubię

Dzięki takim imprezom uświadamiam sobie jak różnorodną grupą jesteśmy. Na takich imprezach można spotkać osoby podobne do nas i to jest piękne! Człowiek w końcu widzi, że granie to już nie jest margines dla nastolatków. Z wielkim uśmiechem mijam uśmiechnięte dzieciaki (nawet jak biegną do gwiazdek YT), młodzież i dorosłych ekscytujących się tym samym co ja. I wszyscy są zadowoleni. To jest super! Takie imprezy też dodają mi energii. Głupio to brzmi, ale dzięki takim wydarzeniom mam większą ochotę grać i pisać o tym. Czuje wtedy wewnętrzną potrzebę. I muszę Wam powiedzieć, że wiem jedno. Za rzadko wychodzę do ludzi gadać o grach. Tu nie chodzi, że takich imprez nie ma. To ja jestem zbyt wstydliwy by wyjść do ludzi. Postaram się to zmienić!

A Wy byliście na WGW? Co Wam się najbardziej podobało? 🙂

 

  • Wow! Chciałem tam być, ale niestety sprawy służbowe mi nie pozwoliły.

    • archigame

      Było całkiem sympatycznie:) Choć cześć komentatorów twierdzi, że lepiej było na PGA w Poznaniu. Nie wiem, nie byłem. W Warszawie przynajmniej nie było ciasno i można było zagrać praktycznie we wszystko co się chciało.

  • Tomek, nie martw się, mnie też w tym roku omineło. Odbijemy sobie za rok 🙂