Odwiedziny w Krakowie – genius loci miejsca i dobre miasto dla AC

Odwiedziny w Krakowie – genius loci miejsca i dobre miasto dla AC

Odwiedziny w Krakowie – sercu małopolski i byłej stolicy Polski. Daleko mi do patriotów obecnych czasów, ale podróż do tego miejsca obudziła we mnie nostalgię dumnego z kraju Polaka. Poza obowiązkami odwiedziłem inicjatywę Festiwal Dawnych Komputerów i Gier oraz pierwszy raz doceniłem sukiennice. Innymi słowy – Kraków mógłby być miejscem akcji jednej z części Assassin’s Creed!

W Krakowie byłem parę razy – poprzednim razem z dziewczyną 10 lat temu. Teraz odwiedziłem to miejsce z tą samą osobą, tylko że jest teraz żoną. Jest to więc podróż trochę sentymentalna a trochę służbowa. W przerwach od asystowania żonie w Targach Vintage i Retro miałem czas przejść się po tym pięknym mieście i odwiedzić sympatyczną inicjatywę zorganizowaną przez Dawne Komputery i Gier. A ponadto, przeszedł mi przez głowę pewien wniosek.

Assassin’s Creed w Krakowie

Załóżmy hipotetycznie, że Ubisoft chciałbym osadzić przyszłą akcję serii AC w Krakowie? Co musieliby zrobić, żeby się to udało? W zasadzie niewiele. Stare Miasto w Krakowie jest na tyle rozległe, że bez problemu można by było osadzić tam akcję gry. Twórcy mogliby się pokusić ewentualnie o zwężenie ulic jak to miało miejsce w Jerozolimie bądź podwyższyć budynki jak to zrobili w drugiej części.

Bez wątpienia widzę tutaj miejsce akcji którejś tam części Assassin’s Creed;)

Ale to wszystko zależało by od okresu czasu, w którym by chcieli umieścić akcję gry. Budynki są pełne gzymsów, ryzalitów, gargulców i rzygaczy, po których mógłby się wspinać bohater gry. A bogata historia regionu to niemal gotowy scenariusz na walkę templariuszy z asasynami z Wawelem w tle. Ech. Marzenia:)

Festiwal Dawnych Gier i Komputerów

Będąc w Krakowie znalazłem chwile by odwiedzić wydarzenie zwane Festiwalem Dawnych Gier i Komputerów, które odbywało się w Artatece. Na dwóch piętrach budynku było wystawionych w sumie kilkanaście starych komputerów i konsol. W tym moje ukochane Amiga 500 i SNESy. Och jaki to był piękny widok! Znowu widziałem takie hity jak SuperFrog czy Cannon Fodder odpalone na oryginalnym sprzęcie wesoło wydającym z siebie dziwne brzeczęnie. Co ciekawe, większość stoiskowych komputerów okupowały dzieciaki w przedziale od 5 do 10 lat. Niby w domu mam to samo, bo 7-letni syn ciśnie The Afternoon Disney Collection, ale mimo wszystko jestem mocno zdziwiony. Te dzieciaki mogły grać w dużo ładniejsze gry na telefonie, ale dobrze bawiły się przy topornych dżojach i grały w SuperFrog i… Mortal Kombat😉

Na drugim piętrze Artateki można było znaleźć stare sprzęty takie jak Amiga 500! W prawym rogu widać uruchomione Cannon Fodder!

Poza możliwością pogrania na starym sprzęcie były również ciekawe prelekcje. Ja załapałem się na „W blasku zielonego ekranu – Hollywood vs komputery” – Michała „mfx” Lisieckiego oraz na konkurs wiedzy o cRPG prowadzonych przez szamanów – Arka Haratyma i Cyrusa Bukowskiego z GRART. W jednym z pytań melodię z Arcanum rozpoznałem po pierwszej nutce, ale z kolei w innym pytaniu o serię Deus Ex poległem. Ogółem – bardzo fajna inicjatywa i wykonanie.

Genius loci

Gdy byłem na studiach (architektura) to relatywnie dużo czasu poświęcaliśmy na poznawaniu „genius loci” budynków. Jeżeli nigdy wcześniej nie spotkaliście się z tym pojęciem to śpieszę z wyjaśnieniem, że pojęcie to odnosi się do dobrego ducha miejsca. Natomiast w architekturze oznacza ono niepoliczalną aurę miejsca. To gemius loci stanowi o duszy budynku czy skweru. To odczucie oczywiście bardzo subiektywne, ale każde miejsce je posiada. I gdy siedziałem przy drinku w cieniu sukiennic to przez głowę przeszła mi takowa myśl.
Architekturę mogą pokazywać zdjęcia, można znaleźć jej opisy w książkach. Można również oglądać filmy jej dotyczące. Lecz żadne medium poza grami (bądź specjalnymi symulacjami: naukowymi czy deweloperskimi) nie oddadzą tak dokładnie genius loci budynków. Oczywiście, najlepiej dane miejsce odwiedzić osobiście, ale gdy nie mamy takiej możliwości to gry są świetnym substytutem poznania danego miejsca na odległość, a na pewno lepsze niż książka czy film.

W książkach, filmach czy na zdjęciach autor pokazuje swój punkt widzenia. Kąt i perspektywa jest w całości zależna od autora. Natomiast w grach 3D, gdzie możemy niemal dowolnie poruszać postacią (choćby seria Assassin’s Creed czy ostatni Spider-Man) poznanie genius loci jest łatwiejsze. To my jako gracz wybieramy kąt widzenia. Miejsce, z którego oglądać będziemy budynek. To duża przewaga nad filmem, zdjęciem czy książką. Wiadomo, że gra nie może się równać z osobistą wizytą, ale też nie każdy może sobie pozwolić na zwiedzanie świata. Dzięki grom odwiedziłem już ogromną liczbę miejsc na globie. Nowy Jork, San Francisco, Chicago, Florencję, Wenecję, Rzym i wiele innych. A nogą nawet nie ruszyłem się dalej niż do Berlina i Pragi. Pamiętajcie o tym grając w gry;) Ucząc bawią, bawić uczą.