Miasto podobne do… każdego na Wschodnim Wybrzeżu [Homefront: The Revolution]

Filadelfia, miasto posiadające łatkę jednego z najbardziej niebezpiecznych (to nie żart), staje się miejscem akcji gry Homefront: The Revolution. Dzięki pracy studia Dambusters możemy się przekonać jak wyglądała by okupacja w dzisiejszych czasach. Czyli z wykorzystaniem dronów, skanerów i wszechobecnej inwigilacji.
Ja wraz z ekipą oraz majorem Kupsem.
We wtorek wziąłem udział w pokazach gry Homefront: The Revolution. To oczywiście za mało czasu, by wyrobić sobie zdanie na temat tego co mnie czeka w pełnej wersji gry, ale sporo rzeczy rzuciło mi się w oczy. Ale po kolei!

Filadelfia miasto jakich tysiące

Akcja gry dzieje się w Filadelfii, mieście położonym dokładnie pomiędzy Nowym Jorkiem i Baltimore, na Wschodnim Wybrzeżu USA. Akcja gry przestawia losy amerykańskich obywateli pod jarzmem okupanta czyli Korei Północnej w cztery lata po przeprowadzonej inwazji.
Pierwsze skojarzenie z Filadelfią? Jeden sitcom, piosenka Bruce’a Springsteena i architektura ze sporymi zapożyczeniami z europejskich miast. Po nieco więcej informacji musiałem sięgnąć do książek branżowych oraz wszechwiedzących internetów. Wiecie, że Filadelfia była pierwszą stolicą USA? No to już wiecie! (Ja nie wiedziałem).
Ja i inne ktosie podczas testowania Homefront: The Revolution 
Na pierwszy rzut oka, akcja gry mogła być osadzona w praktycznie każdym innym mieście Wschodniego Wybrzeża. Lokacja po której wesoło sobie hasałem nie miała praktycznie żadnych znaków rozpoznawczych, po których mógłbym od razu powiedzieć: „Fok! To jest Filadelfia!”. Przez większość czasu trzymałem się dzielnic, które możnaby było osadzić w Chicago, Nowym Jorku, Waszyngtonie czy gdziekolwiek i nie było by możliwości rozpoznać, gdzie to jest dokładnie. 
Filadelfia – Homefront: The Revolution

Jak wygląda życie podczas okupacji?

Czasy się zmieniają to i okupacja wygląda inaczej. W czasie gry poruszamy się po mieście, które tak naprawdę jest pocięte na parę dzielnic między, którymi poruszamy się za pomocą tuneli. Są miejsca gdzie spacerujemy niemal zupełnie swobodnie, między innymi cywilami i staramy się nie rzucać w oczy nowej władzy. A są też miejsca, gdzie są toczone regularne bitwy z najeźdźcą. Dużo bardziej przypadły mi do gustu własnie te pierwsze. Dzielnice, choć mało ciekawe to pełne różnych szczegółów sprawiały lepsze wrażenie niż pustawe pola walki między okupantem a partyzantami.
Filadelfia – Homefront: The Revolution
Wśród niewysokich zabudowań przedmieść czuć było jakieś życie. Moja wyobraźnia podpowiada mi setki zdań jakie można stoczyć w miejscu pozornie opanowanym przez Koreańczyków. Włamania, zabójstwa kolaborantów, odbijanie więźniów i wiele wiele innych. Oczywiście całość powinna być związana z obecnością cywilów i stałym poczuciem zagrożenia. Jeżeli Homefront da mi tego chociażby namiastkę to chętnie przeproszę się z gatunkiem gier typu FPS (ostatnią moją dyspensą w tej materii był niezwykły Dying Light – do którego planuję wrócić gdy tylko znajdę czas na dodatek The Following).

Strefy, przepraszam. Dzielnice

W czasie mojej wyprawy do Filadelfii postrzelałem trochę w strefach, gdzie opór amerykanów był bardziej widoczny. A tak naprawdę, zamienił dzielnice ni to fabryczną, ni to portową w strefę wojny. Aby przemierzać ją szybciej, twórcy podarowali nam motocykl do znalezienia w odpowiednich miejscach. Jak na mój gust, to strefy oddane graczowi we władanie były za małe by w pełni nacieszyć się swobodną jazdą. Motocykl sporo ułatwiał, ale jeżeli pozostałe strefy w grze są równie małe to jest to dodatek zupełnie niepotrzebny. 
Gra będzie podzielona na trzy rodzaje stref. Wiązałbym z tym elementem największe nadzieje i jednocześnie największe obawy. Niestety, w czasie mojej godzinnej wyprawy nie miałem okazji się zapoznać z tym elementem rozgrywki. Jeżeli system odbijania dzielnic będzie dobrze „zrównoważony”  to można oczekiwać naprawdę udanego gameplayu. 
Ja nie wiedziałem, że można zrobić zapalnik zegarowy z pieczarki czy grochu. Teraz już wiem. 
Major Kups (znany z programu Selekcja, niekwestionowany autorytet) przy okazji ogrywania Homefront: The Revolution, wspominał o sposobach walki w mieście. O tym, jak ważna jest walka manewrowa i że oś działań przesuwa się płynnie z poziomu do pionu. I tego typu przeżyć powinno się oczekiwać od najnowszego tytułu od Dambuster.  Budowa miasta, będzie kluczowym elementem rozgrywki. Można powiedzieć, że konstrukcja leveli będzie istotną częścią gameplayu. Ponieważ to od niej zależy czy faktycznie będzie można wejść na wyższe piętra i stamtąd prowadzić ostrzał, albo podejść wroga kanałami bądź linią metra aby móc oflankować wroga. Po pierwszej godzinie gry, faktycznie parę razy udało mi się skosić wroga strzelając z góry. Biorę to za dobrą wróżbę.

Rewolucja

Jestem ciekaw tej produkcji. Bo może w niej wyjść tyle samo co rzeczy, które mogą się nie powieść. Po mojej godzinnej przechadzce po Filadelfii zdecydowanie widać poziom szczegółów w wykonaniu leveli. Zwłaszcza w lokalizacjach ważnych dla fabuły. Widać czas poświęcony na przygotowanie tych miejsc. Fabuła może być ciekawa ze względu na bardzo sugestywne ukazanie rzeczywistości stanów w czasie okupacji. Jeżeli miejscówki będą miały swój własnych charakter powinno być dobrze. 
Z grą w pełni będzie można się zapoznać już w okolicach 20 maja. Ja czekam!
  • Anonimowy

    Mam nadzieję, że mocną stroną produkcji będzie miasto – żyjące, różnorodne, podzielone na strefy z zupełnie różnym klimatem. Mam ogromny sentyment do jedynki, więc Rewolucja na pewno wyląduje w mojej kolekcji. Także czekamy razem. 😉

  • Jestem niemal pewien, że The Revolution będzie zdecydowanie lepsze niż poprzednia cześć! Nie wiem czy powalczy o jakiś zaszczytny tytuł, ale z pewnością będzie się można bawić przednio!

  • Anonimowy

    Ja też bardzo wyczekuję na premierę. Fabuła bardzo ciekawa, mnie zachęca fakt, że to nie będzie zwykła bezmyślna strzelanka. To lubię!