Kiedyś gry były lepsze – to bardzo nieuczciwa opinia

Kiedyś gry były lepsze – to bardzo nieuczciwa opinia

Jestem strasznym wrogiem tytułowego stwierdzenia. „Kiedyś gry były jakieś takie bardziej” słyszałem tyle razy, że aż ciężko zliczyć. I faktycznie, najmilej wspominam stare gry. Fallout 2, Arcanum, Fable, Superfrog, Flashback i tak dalej. Ale cenię również Wiedźmina 3, Watch_Dogs2 czy Prey. Dzisiejsze gry mają dużo więcej do zaoferowania niż starsze tytułu. Oto dlaczego tak sądzę.

Online – błogosławieństwo

Gdy Microsoft ogłosił, że ich konsola będzie wymagała stałego dostępu do sieci – posypały się gromy. Amerykańscy żołnierze pomostowali, że nie będą mogli grać w bazach w Iraku i Afganistanie. Nie będę ukrywał, że również nie byłem zadowolony z takiego pomysłu. Nie dysponowałem wtedy stałym łączem i pomysł bym nie mógł zagrać bez netu wydawał mi się koszmarny. Ale z tym całym „byciem online” jest całkiem spoko.

I nie chodzi mi jedynie o granie online z innymi. Tą myśl uświadomił mi event czasowy w Ghost Recon: Wildlands. Na trzydziestolecie filmu Predator, twórcy dodali do swojej produkcji specjalną misję, której wcześniej tam nie było. Teraz do tej samej gry ma trafić event dotyczący innego tytułu – Splinter Cell. I również zrobią to zdalnie. Ja włączę grę, a zawartość już tam będzie, choć wcześniej jej nie było. Dawniej niby również można było ściągać takie dodatki, ale zajmowało to masę czasu. Można było również poczekać na taki dodatek zamieszczony na płycie w jakimś czasopiśmie, ale z pewnością nie było to tak wygodne jak teraz. Gry aktualizują się nawet bez naszej wiedzy. Dzięki czemu gry są rozwijane przez twórców na bieżąco. I to jest super!

Więcej mechanizmów

Pamiętam taką sytuację. Napisałem okrutnie długą recenzję gry Batman: Arkham City. Nie umiem w recenzje, więc zrobiłem to trochę jak dziecko w szkole. Starałem się opisać wszystkie mechanizmy, opisać ogólne odczucia i wydać werdykt. Recenzja miała chyba z 12 tysięcy znaków, czyli dużo za dużo. Naczelny poprosił bym wyciął wszystkie opisy mechanizmów i zostawił jedynie emocje. Tak zrobiłem, lecz od tamtej pory mam z tyłu głowy pewien wniosek.

Taki Batman: Arkham Knight dostarczał tak rozmaitego gameplayu, że gdy opisałem większość z mechanik w recenzji to kazano mi te opisy usunąć;)

Obecne gry mają cały ogrom najróżniejszych wypełniaczy i mini-gierek, które mogą wypełnić czas gry. GTA: Online – ilu graczy, dawało sobie spokój z napadami i umawiało się na golfa. Widać to również w grach dla jednego gracza. Dajmy na to ostatniego Batmana. Latanie, prowadzenie pojazdu, walka, zdobywanie znajdziek Człowieka Zagadki, śledztwa detektywistyczne i wiele, wiele innych aktywności. A podobnych gier jest całe mnóstwo. Choćby najnowsza Yakuza oferująca dziesiątki pobocznych czynności do wykonania. Kiedyś gry tego nie miały. Czy to dobrze? A czemu nie? Jeżeli nie masz ochoty się tymi aktywnościami zajmować to po prostu się nimi nie zajmujesz.

Nie gram, ale się bawię

Niektóre z gier stały się światami do zabawy, a nie produkcją która ma jakiś cel. Stało się to, że bawimy się w grze, a nie bawimy się grając. Np. gdy grałem w GTA3 (i już przeszedłem wątek fabularny parę razy) to bawiłem się, że Claude jest niepokonanym agentem, który musi uciekać w nieskończoność przed policją. Już pominę, że wiele godzin bawiłem się w SUPER-taksówkarza. Zwłaszcza, że w GTA3, gdy dowiozło się 100 pasażerów to otrzymywało się specjalną taksówkę! Bawiłem się grą. Wątek fabularny, zadania poboczne czy cokolwiek innego wymyślonego przez twórców w ogóle mnie nie obchodziło. Był świat gry i moja postać.

Spotkanie Sama Fishera w grze to wielka przyjemność, a dzięki aktualizacjom w tle nawet nie wiedziałem kiedy ten wątek został dodany

Takich przykładów jest dużo więcej. Farmienie w grach MMO, symulator budowy osad w Fallout 4 czy minigierki wymienione w poprzednim akapicie. Praktycznie cały Minecraft jest taką właśnie produkcją. Którą można się bawić, a nie ma celu samego w sobie. Wydaje mi się, że kiedyś tego nie było.

Cyfrowe światy

Czy kocham wykreowany w Fallout 2 świat? Pewnie! Był świetny i kompletny. Miał niesamowitą głębię. A czy kocham też świat w Fallout 4? No pewnie! Zanim padną zarzuty, że tamten świat  był wykonany z większą precyzją i tak dalej. Nie zgodzę się. Każdy,  kto naprawdę zagłębi się w pustkowia najnowszej odsłony znajdzie setki dziwnych sytuacji, zabawnych wstawek i pokłady czarnego humoru jaki kiedyś tak pokochałem przy okazji części drugiej.

Z lewej screen z Mafia 1, z drugiej screen z Mafia 3. Niby wiele się nie zmieniło, ale gdyby chwilę pojeździć w obu miastach to widać ogromną różnicę.

Czy naprawdę, nikt z Was grający w dawne RPGi nie marzył zobaczyć światów w nich wykreowanych w pełnym 3D? Już pominę, że przygotowanie świata w pełnym trójwymiarze wymaga dużo większej pracy i większej ilości artystów. Wszystkie te sandboxy z ostatnich lat, gry rpg czy nawet slashery typu NIER. Wszystkie kreują coś o czym dawniej można było tylko pomarzyć. I jestem przekonany, że gdyby twórcy w tamtych latach mieli możliwości techniczne to właśnie robiliby gry takie jak teraz.

Wspomnienia

To jasne, że lepiej wspominam produkcję z dawnych lat. Mafia, Max Payne, Warcraft III i tak dalej. Ale gdy tak staram się zrozumieć ich fenomen w moim życiu to dostrzegam, tylko to, że miło je wspominam. Nie chciałbym już zagrać w te gry ponownie (chyba że na telefonie – Max Payne jest całkiem fajny). Bo zwyczajnie już przywykłem do nowych gier. Pełnych rozmaitych zadań, pięknych światów i wygodnych dla gracza rozwiązań.

Nie sposób porównywać grafiki z Fallouta 2 do Fallouta 4

W moim sercu nadal goszczą stare produkcje i czas jaki z nimi spędziłem. Ale to tylko syndrom wspominania. Nie wiem czy wiecie, ale wielu Powstańcó do dzisiaj najmilej wspominają czasy po wojnie. Gdy niczego nie było, kraj leżał w ruinie i nie było co jeść. Dlaczego, tak robią? Bo byli wtedy młodzi. Tylko tyle. Dopóki człowiek nie uświadomi sobie, że przyszłość też może być interesująca. Że tamten czas już minął to wpadnie w pułapkę. Nie pójdzie do przodu i nie będzie się cieszył z nowych gier. Zawsze będzie je porównywał do tytułów, w które cisnął jak był w szkole. Zachowujmy gry we wspomnieniach, ale cieszmy się z nowości. Dla mnie najlepszym RPGiem będzie zawsze Fallout 2 i Arcanum, ale uwielbiam też Wiedźmina 3 – grę zdecydowanie lepszą niż dwa wcześniej wymienione tytuły.

No i tyle:)