Gotham zawsze będzie jego domem – Batman: Arkham Knight

Batman. Jeden z moich ulubionych bohaterów, doczekał się domu. Tak, domu. Ponieważ Gotham City jest jego domem. W każdym zaułku to on jest panem i władcą, a przestępcy są jedynie intruzami na jego terenie. W tą najważniejszą noc trylogii od Rocksteady, wyruszam wraz z nim na ulice Gotham. Marzenia z dzieciństwa uważam za spełnione.

Nadal nie mogę powstrzymać emocji. To jest właśnie piękne w grach komputerowych. Potrafią kreować światy i spełniać marzenia. Od kiedy pamiętam, moim ulubionym bohaterem był Batman. Zakochałem się w filmach, komiksach i figurkach (niektórymi do dzisiaj bawi się mój syn). A widząc kilkanaście lat temu, pierwsze wirtualne miasto które zrobiło na mnie wrażenie (chodzi o Liberty City z GTA III) tylko czekałem na wirtualne Gotham. I choć już było Arkham City, to jednak czekałem dalej. Nie będę ukrywał, że to jeszcze nie jest to czego chcę od gry o Batmanie, ale najnowsza część przygód Gacka jest tym Gotham, które spełnia wymagania. To piękne miasto!

Gotham widzieliśmy już tyle razy i w tylu różnych wizjach, że z pewnością każdy mógł znaleźć tą wersję, która mu pasuje najbardziej. Pamiętam, miasto przedstawione w kreskówce (naprawdę super!), pamiętam pierwsze dwa filmy (nie było źle), pamiętam dwa następne (absurd, gonił absurd!) no i pamiętam trylogię Nolana (realizm panie, realizm). No i miasto przedstawione w licznych komiksach. Naprawdę jest w czym wybierać. Na szczęście. Panom z Rocksteady bliżej stylistyką Gotham do tego, co widzieliśmy w komiksach niż filmach.

 Żebyśmy później mogli swobodnie poruszać się po architektonicznym Gotham, musimy sobie wytłumaczyć jedną rzecz. Architektonicznie, większość miasta jest stylizowana na wyidealizowaną przyszłość o jakiej myśleli amerykanie w latach 30-tych. Rządzi więc, art deco i secesja, ale w sposób wyolbrzymiony. W ten świat architektury szczegółu i detalu, dodano znane nam dzisiaj systemy klimatyzacji, światłowody i sieci komputerowe. Wychodzi nam jakiś dziwny spin-off art deco, co jest po prostu hipnotyzujące. W pewnym sensie Gotham jest tym miastem które widzieli swoimi oczami pierwsi twórcy komiksów o Batmanie. Oni tak sobie wyobrażali przyszłość. I to jest wspaniałe! Designerzy, graficy… po prostu wgnietliście mnie w ziemię swoim Gotham.

Spójrzcie na tą lodówkę. Podobne teraz oferuje firma SMEG. I są piekielnie drogie:( Ale to esencja lat 60-tych. 

Wyspa Bleake

Swoją przygodę zaczynamy właśnie tu, jest to cześć miasta w której zawsze kwitła przestępczość. Nie dziwi więc fakt, że to właśnie tutaj znajduje się komisariat GCPD. Samym posterunkiem zajmę się trochę później. Budynki na wyspie Bleake są niższe niż w pozostałych częściach miasta, czujemy się tutaj trochę tak jak w Arkham City. Lecz przestrzeni jest sporo więcej, a alejki w końcu gdzieś prowadzą! Tak, naprawiono to, na co narzekałem w poprzedniej części. Ulice mają sens! Połączenia są całkiem sprytnie skomunikowane i w końcu, można z ciekawością poruszać się z perspektywy chodnika. A w zasadzie jezdni. Ponieważ po ziemi poruszamy się głównie Batmomobilem. I to był powód by w końcu ciekawie zaprojektować coś, poniżej dachów. Ale nie ma co odbierać nagrody projektantom. Te uliczki naprawdę mają sens i człowiek w pewnym sensie czuje, że za dnia toczy się tam życie.

Street art w Gotham. Widać, dla mieszkańców Batman jest bardzo silnym bodźcem.

Wieża zegarowa

Centrum sterowania Wszechświatem. Czyli wieża w której siedzi Wyrocznia, córka komisarza Gordona, Barbara. Umiejscowienie jej mieszkania w wieży zegarowej jest zgodne z komiksowym kanonem, ale co zdecydowanie ciekawsze takie mieszkania są dostępne na rynku! Co prawda, to realne jest dużo większe i utrzymane w zdecydowanie bardziej modernistycznym stylu, ale jest. Okno z zamontowanym zegarem to z pewnością coś, czym można się pochwalić. Uwaga, takie mieszkanie kosztuje 18 milionów dolarów. Dość sporo.

Wnętrze wieży zegarowej w Batman: Arkham Knight

Ta sama wieża na kartach komiksu

I w realu (swoją drogą, nie jest pewien, ale w serialu Gotham podobne mieszkanie robiło za scenografię, ale za tą informację ręki sobie nie utnę). 

Sama wieża, tak samo jak reszta dość starej dzielnicy posiada to co kocham w Gotham najbardziej. Czyli połączenie secesji z art deco. Miasto jest totalnie wymieszane w tych dwóch nurtach. Z jednej strony mamy gargulce i klimatyczne rzeźby. Z drugiej mamy, żeliwne rzeźbienia roślinne na wymyślnych konstrukcjach pnących się ku niebu. Coś niesamowitego. A co najlepsze. Wszędzie widać szczegóły tej pracy. I choć dam sobie rękę uciąć, że część meshy i przedmiotów została wzięta z poprzedniej wersji gry to nie robi to dla mnie problemu. Jak coś jest dobre, to nie ma sensu tego zmieniać. Dobrze wyrenderowana lampa, będzie zawsze tą samą dobrze zaprojektowaną lampą.

Czego tu nie ma? Art deco, secesja i klasycyzm. I do tego wszystko jest nowożytne. 

Trzeba przyznać, że wnętrza które uda nam się odwiedzić są przygotowane w najdrobniejszych szczegółach. Mieszkanie Barbary, które jest przy okazji tajną bazą Wyroczni, umiejscowione jest w dzielnicy Chinatown i jest jedną z największych budowli na wyspie Bleake. Główne pomieszczenie jest umiejscowione między tarczami zegarów. Utrzymane w pełnym ciepła stylu. Drewno i meble w stylu secesyjnym komponują się z licznymi bibelotami w postaci popiersi czy egzotycznych masek. Lampy w staromodnym klimacie z delikatnymi tkaninowymi kloszami uzupełniają wnętrze w światło. Dopiero po transformacji w bazę Wyroczni, wnętrze staje się nowoczesne. Chowają się półki z książkami, a w ich miejsce pojawiają się wyświetlacze holograficzne. Cała zmiana wydaje się bardzo naturalna. Nie jest to przekombinowane.

Trujący bluszcz i Batman. Jeszcze w starym uniformie. 

Komisariat GCPD

Można pozazdrościć takiego budynku. Ogromny, okazały! Zdobienia budynku nie są aż tak niezwykłe jak w innych częściach miasta, ale pamiętajmy o jego funkcji. Nawet pomimo swojej roboczej funkcji, pojawiają się rzeźby i wysoki parter który podkreśla strzelistość budynku (choć wcale jakiś specjalnie wysoki nie jest). W noc, w którą toczy się akcja gry, wielokrotnie będziemy tą lokację odwiedzać. Wjazd oczywiście jest przez pancerną bramę, przez którą wjeżdżamy na podziemny parking i stamtąd przez areszt możemy przejść do środka budynku. Swoją drogą, to magiczna chwila. Gdy pod koniec gry idziemy powoli między celami, a w nich dziesiątki uwięzionych przestępców skandujących co zrobią Batmanowi, gdy wyjdą na wolność.

Wyjście z komisariatu na podziemny parking. Zwróćcie uwagę na zdobiony świetlik nad wejściem, przepiękny!

Może to nie jest Świdermajer, ale drewniane wykończenia wnętrza komisariatu wbijają w fotel!

Jak poprzednio, wnętrze jest wypełnione szczegółami. Plakaty, jakieś rzeczy osobiste funkcjonariuszy, ich kurtki, kartki, książki… a do tego stare poplamione dywany, drewniane regały na akta i wszędobylski art deco ujarzmiony w podświetlanych symbolach GCPD czy niektórych świetlikach. Akcja gry, niby dzieje się w czasach kiedy mamy komputery i nowoczesne technologie, a jednak na automatach z kawą mamy plakaty wystylizowane na lata 50/60-te. Widać, to nie tylko po kolorowych bilbordach, ale również po urządzeniach we wnętrzach takich jak lodówki, podświetlane szyldy czy lampy.

Miagami Island

To kolejna wyspa którą przyjdzie nam odwiedzić. Moim zdaniem jest esencją Starego Gotham. To tutaj, budynki pną się ku niebu na tyle, na ile potrafi je wybić sztuka murarska. Bowiem praktycznie wszystkie budynki są wzniesione za pomocą ceglanych technik budowlanych. To taki stary Manhattan, mówiąc bardziej obrazowo. Większość zabudowań ściśle do siebie przylega, uliczki są ciasne, a życie przebiega tu zgodnie z maksymą: „okno w okno z sąsiadem„. Nic dziwnego, iż to najbardziej duszna pod względem klimatu wyspa w grze. Gdy schodzimy na poziom chodnika czujemy to jeszcze bardziej dosadnie. Wysokie zabudowania w połączeniu z ciasnymi ulicami praktycznie zasłaniają niebo i jestem przekonany, że nawet w dzień byłoby tam po prostu mrocznie. Ale myli się ten, kto uważa, że w Miagami jest ciemno. Co to, to nie! Rozświetlone witryny sklepów, podświetlane bilbordy i eleganckie neony. Oprawa naprawdę wspaniała! Niemalże można zapomnieć o tej duszności. Przypomina to trochę obrazy filmowe takie jak Blade Runner. Pamiętam, jak w drugiej części tęsknie spoglądałem w światła miasta i wysokich budynków. Teraz są one dostępne.

Widoczek z linii kolejki wprost na główną stacje. To jeden z najwyższych i najbardziej rozpoznawalnych budynków w Gotham!

Wieża Wayne’a

Nieco na uboczu tego miejsca, pnie się ku niebu, niezaprzeczalnie największy budynek, Wieża Wayne’a. Utrzymana w eleganckim klasycznym stylu, lecz posiadająca również nieco zaokrągleń na położonych wysoko balkonach. Sam szczyt budynku jest przepięknie oświetlony i od razu wiemy do kogo należy ten budynek. Wnętrze biura Wayne’a to już ewidentne art deco. Począwszy od podświetlonego logo Wayne Entertaiment, poprzez granitowe kolumny, na rzeźbionych framugach przeszkleń kończąc. Uroku dodają również rośliny i ogromne biurko. Jedyną nowoczesną rzeczą w tym całym zestawie jest komputer. A niedaleko niego stoi, jak gdyby nigdy nic, gramofon. To chyba najwięcej mówi, o wspomnianym przeze mnie architektonicznym spin-offie art deco.

Wieża Wayne’a. Monumentalna, wykończona luksusowymi materiałami. Jest dla Gotham, tym samym co Empire State Building dla Nowego Jorku.

Biurko szefa wszystkich szefów. Z jednej strony gramofon i zdobione biurko w starym stylu. Z drugiej komputer skanujący oczy.  

Na obrazie, rodzina Wayne’ów. 

Główna Stacja 

Kolejnym budynkiem, który rzuca się w oczy w dzielnicy Miagami to z pewnością budynek stacji. Kolej jest puszczona ponad ulicami miasta, co swego czasu było mocno lansowane przez urbanistów amerykańskich. To rozwiązanie się nie przyjęło, ponieważ każda taka trasa zagęszcza jeszcze bardziej i tak już ciasne ulice. A poza tym, generuje dużo hałasu. Metro jest rozwiązaniem dużo bardziej przyjaznym człowiekowi. W Gotham, pomysł jest rozbudowany do granic możliwości. Wielka stacja która spina całą komunikację i kształtem przypomina nieco jajo, jest przeskalowana jak na to miasto. Ale wrażenie robi nie tylko sama stacja, ale również pięknie zbudowane i ozdobione linie kolejowe. Wielkie rzeźby przy wjeździe do danej wyspy podkreślają wartość jaką była kolejka w czasie jej budowy.

Okazała stacja. Jeden z najwyższych budynków.

Wyspa Founders 

Innymi słowy, nowe Gotham. Jest to wyspa pogrążona nadal w budowie. Świadczą o tym liczne place budowy i żurawie. Tym razem, zabudowa jest dużo luźniejsza. Drogi są szersze, a pomiędzy nowymi biurowcami ze szkła, zdarzają się nawet małe placyki. Owszem, możemy znaleźć też elementy typowego Gothamskiego krajobrazu jak ciemne zaułki, lecz większość wyspy jest oświetlona światłem pochodzącym ze szklanych budynków. W tym budynku Lex Corpu. Tak. Budynek najprawdopodobniej należy do Lexa Luthora o którym w trakcie grania, również możemy usłyszeć.

Lex Corp jest wszędzie. Klimat dzielnicy jest zupełnie inny. 

W tej części miasta także możemy znaleźć budynek należący do Wayne’a czyli Wayne International Plaza, ale nie jest on już tak imponujący jak poprzedni. No i jest wykonany już w nowym, modernistycznym nurcie. Oprócz budynków powstaje tutaj również nowa linia metra.
Nie daj się ukryć, iż jest to miejsce już zupełnie nowe. Owszem, nadal jest to Gotham, lecz całość przypomina już bardziej wizję Nolanowskiego Batmana, walczącego między szklanymi budynkami.
Twórcy być może czuli to samo i dlatego, duża część dzielnicy jest jeszcze nie ukończona. Budynki dopiero są pokrywane szklanymi fasadami, a Batman może korzystać z licznych metalowych szkieletów podczas poruszania się po Gotham.

Dzielnica na dorobku. Wszędzie dźwigi i powstające nowe szklane budynki!

Czuję, że jeżeli Batman wróci z kolejną grą, to większość będzie się toczyła właśnie tutaj. Gdzie bardziej od pięści i zbirów będą ważne układy i fałsz. Pożyjemy zobaczymy.

Stroje

Batman w tej części otrzymuje nowy strój, dzięki któremu jest jeszcze bardziej odporny na obrażenia. Teraz to nie wygląda jak kostium, lecz jak pancerz. Nie podkreśla on już tak bardzo, muskulatury nietoperza, lecz szczelnie go zakrywa. Rzeźbi jego ciało, lecz za pomocą wyprofilowanej osłony. I choć nie wydaje mi się, żeby to był lekki i komfortowy uniform to jest dużo przyjemniejszy dla oka niż poprzedni kostium.

Nowy strój Batmana. Wersja 8.03. To już nie jest kostium, to pancerz. Mniej komiksowy niż poprzedni. 

Na swojej drodze spotykamy również komisarza Gordona, który wygląda świetnie w swojej przemokniętej kurce i krawatem przyciętym paskiem od kabury. Widać zmęczenie na jego twarzy, a lekki brzuszek przypomina o wieku i trudzie służby.

Stary glina. Żadne inne słowa tu nie pasują. 

Moja ulubienica powróciła w tej części. Kobieta kot wygląda jeszcze lepiej niż poprzednio. A to wszystko może dzięki temu, iż bardziej wygładzono jej chód oraz wyrównano szerokość ramion w stosunku do bioder. Tak czy inaczej. Teraz wygląda dużo bardziej atrakcyjnie.

Wygląda lepiej niż w poprzedniej części. Koniec kropka. Jak byście wiedzieli gdzie można kupić taki strój rozmiar S, dawajcie znać!

Batmobil

Nie będę ukrywał, iż nie jestem fanem motoryzacji. Podchodzę do aut bardziej zadaniowo. Auto Gacka, miało bardzo trudne zadanie. Ale muszę przyznać, iż dałem się pokonać. W takim aucie można się poczuć jak postrach przestępców. Gdy pierwszy raz wyjeżdżamy z parkingu GCPD swoją furą, a od ścian garażu odbija się echem dźwięk silnika rakietowego, można poczuć kto tu rządzi. A chyba najfajniejszym efektem jest przywołanie auta. Ta chwila gdy pędzi na ciebie prawdziwy i rozpędzony czołg, oślepia cię światło reflektorów, a chwilę później lądujesz w kokpicie tej maszyny… niezapomniane.

Wyobraźcie sobie, że maszyna pędzi na Was, a po sekundzie już jesteście w jej wnętrzu. Łał. 

Batmobil ma wszystko to co trzeba, żeby być autem Nietoperza. Począwszy od super zawieszenia, poprzez możliwość skręcania w miejscu (obie osie skrętne? Proszę bardzo!), na ciężkim uzbrojeniu i katapulcie kończąc. To jest po prostu to! Już nawet nie będę mówił, jak drapieżne ma linie, bo to widać. Tył auta zakończony pancerzem i wylotem dopalacza, który świetnie wygląda. Pędząc przez Gotham tym wozem, czułem się Mrocznym Rycerzem. Po prostu gra zaserwowała wszystkie te atrakcje związane z Batmobilem które powinniśmy przeżyć. Skoki między budynkami? Są. Wspinanie się po budynkach na linie? Jest! Zdalne sterowanie i walka z wrogami. Jak najbardziej! Wystrzelenie się z katapulty podczas szybkiej jazdy? Komplet!

Batmobil jedzie pionowo! Ale odlot!

Sierociniec

Człowiek Zagadka także w tej części nie próżnował. Zielony kolor miejsc które przygotował dla Batmana wyróżniają się na tle ogólnej czerni miasta. Malowane farbą znaki zapytania, nie do końca jasne przesłania wymazane na murach. I sam sierociniec który został zamieniony w plac boju między duetem Nietoperza i Kobiety Kota, a Człowiekiem Zagadką. Wiele miejsc które dzięki niemu odwiedzimy przypominają bardziej lunapark Jokera z poprzedniej części, niż cokolwiek innego. I te wspaniałe zielone neony, dzięki którym wiemy z kim mamy do czynienia. Dzięki lokacjom w których mierzymy się z tym przestępcą zaczynamy nieco tracić zmysły. Nikt w tej grze nie jest do końca normalny i o tym świadczą wnętrza pułapek Człowieka Zagadki.

Te kolory to może być tylko Człowiek Zagadka. Witajcie w domu!

Nie wiem co Edward ma w głowie z neonami, ale chcę takie same u siebie w mieszkaniu. Żona się na pewno ucieszy…

Dziękuje Batmanie…  

Wszystkie te wymienione przeze mnie elementy dają obraz Gotham jakie chciałem zobaczyć od dziecka. Kiedy oglądałem przygody mojego ulubionego bohatera w serialu animowanym.  Te spiczasto zakończone dachy, ciasne ulice. Neony rozświetlające noc, sterowce szybujące nad ulicami. Noc którą spędzamy z Batmanem jest jakby snem wariata. Jakby to wszystko nie mogło się wydarzyć. Ta architektura, ten styl. Design wnętrz. To wszystko zapada w pamięci. I wspaniały gameplay. Było to czego człowiek oczekiwał. Pojedynki, skoki Batmobilem między budynkami oraz szybowanie nad ulicami miasta. Nie wierzyłem w ten tytuł. Przyznam szczerze. Twierdziłem, że będzie to, więcej tego samego. I choć nadal to nie jest moja wymarzona gra o Batmanie, to jest jej do ideału coraz bliżej. Rocksteady… ja po prostu dziękuję za tą grę. Mocny kandydat do gry roku obok Wiedźmina 3 i MGS: Phantom Pain.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *