Architektura w Far Cry 5 – magia Montany w Dolinie Holland – Część I

Architektura w Far Cry 5 – magia Montany w Dolinie Holland – Część I

Far Cry 5 to niesamowite widoki i możliwość poznania jednego z bardziej dzikich miejsc w USA. Montana to stan pełen zabudowy, która sięga czasami pierwszych osadników. A niektóre z miejscowości są nazywane od imion pionierów zasiedlających te tereny na początku XIX wieku. Ma to swój urok i kupiło mnie bezwzględnie. Zwłaszcza, że twórcy mocno zainwestowali by tę krainę poznać. Oto architektura w Far Cry 5. 

Tekst wyjątkowo podzieliłem na trzy części. W każdym będę opisywał konkretną krainą geograficzną. Przystanek pierwszy – Dolina Holland!

Miasteczko Fall’s End

Areną naszych działań jest jedno z hrabstw położone w stanie Montana – Hope. Miejsce to musi być położone gdzieś na zachodzie stanu, sądząc po górzystym krajobrazie otaczającym dolinę. Zdecydowana większość Montany tak naprawdę, jest prerią. Jedynie w zachodniej części znajduje się góry. Jednym z głównych miejsc w całej grze to niewielkie miasteczko Fall’s End. To właśnie to miejsce odwiedzaliśmy grając na targach WGW.

Tzw. general store to sklep, w którym jest wszystko. Worki fasoli, sznury i gwoździe, łopata i konserwy. Takie sklepy są bardzo popularne na wsiach, na polskich wsiach również!

Miasteczko założono w 1865 roku i widać, że od tego czasu niewiele się z Fall’s End zmieniło. Główne osie (drogi) miasteczka przecinają się pod kątem prostym, co jest znaną metodą podziału gruntu w Stanach. W bezpośrednim jego sąsiedztwie znajduje się kościół, warsztat samochodowy oraz nieco dalej sklep ogólnobranżowy oraz bar. Dopiero w następnej kolejności znajdują się pozostałe domy.

Bar „Spread Eagle” to esencja Montany

Sklep ogólnobranżowy to spory budynek o płaskim dachu z niewielkim nachyleniem, gdzie na parterze znajduje się witryna sklepu. Bardziej ciekawy jest budynek baru „Spread Eagle”. Całość jest zbudowana w technologii szkieletowej, a dach jest pokryty blachą miedzianą, która po wielu latach przybrała zielonkawy kolor. Taki dach zagina się specjalnym metalowym walcem tzw. wulsztangą. Dzięki temu, sam dach nie przecieka, ponieważ w jego konstrukcji nie następuje przebicie warstwy, a jednocześnie woda ma kanały po których może spływać do rynien. Oldschool.

Piękny kościół, kryty białą deską przypominającą siding z oknami lancetowymi.

Najlepiej widocznym budynkiem w miasteczku jest z pewnością kościół. Ta świątynia jednonawowa to niemal symbol amerykańskiej prerii. Wykonany w technice drewnianej budynek był stawiany wszędzie gdzie tylko się dało. Jego prosta konstrukcja jest wzorowana na Europejskich ceglanych kościołach z okresu gotyku, lecz w bardzo uproszczonej formie. Okna lancetowe wprowadzają światło do budynku i oświetlają główne wejście. Kościół mieści od razu plebanię oraz sale katechizacyjną, lecz jest to jedynie domysł ponieważ, nie można do niej wejść.

Kościół Baranka Bożego

Dużo więcej można powiedzieć o drugiej świątyni w Dolinie Holland. Kościół Baranka Bożego to miejsce na niewielkim wzniesieniu, wokół którego znajduje się cmentarz. Jest to zupełnie naturalne rozwiązanie. Świątynia została przejęta przez popleczników Bram Edenu, ale widać to jedynie po plakatach Josepha. Po wejściu do jego wnętrza pierwsze co się rzuca w oczy, to okno lancetowe w centralnym punkcie ołtarza wychodzące na wspaniały świerkowy las. W słonecznie dni jest tam po prostu pięknie!

Przepiękny ołtarz – jeden z najładniejszych w grach. Elegancki i prosty

Okno jest otoczone elegancką sztukaterią w podobnych żłobieniach. Oczywiście w porównaniu do byle małego kościółka w polskiej wsi, taka świątynia wygląda biednie. Niemniej, wygląda niezwykle elegancko. Najpiękniejsze jest to jak Amerykanie jako ogół podchodzą do religii. Po lewej stronie od wejścia do świątyni są dwa wejścia na zakrystię. Dwa! Jedno jest dla wiernych, drugie dla kapłanów i służby liturgicznej. Wejście nie posiada drzwi, wszystko dlatego, że amerykanie wychodzą z założenia, że ksiądz (czy pastor) to taki sam człowiek jak oni i nie ma w tym nic złego, żeby zobaczyć jak się przebiera.

Piękna, prosta świątynia. Jest w niej jakaś taka duchowa delikatność

Ale warto zajrzeć na zakrystię, żeby przyjrzeć się co tam można znaleźć. Automaty z kawą i herbatą – to jest coś normalnego w amerykańskich świątyniach. Zakrystia jest również miejscem, gdzie spotyka się służba liturgiczna. Gdzie mogą porozmawiać o Bogu oraz poćwiczyć pieśni. I wszystko to widać w tym wnętrzu. Poziom szczegółów w Far Cry 5 cieszy oko, bo wszystko wygląda bardzo autentycznie. Zdecydowanie kościół Baranka Bożego to jeden z najładniejszych budynków w dolinie Holland.

Lotnisko Rye & Sons

Nicka Rye wraz z jego uroczą rodziną poznajemy mniej więcej na początku gry. Nick prowadzi rodzinny interes od pokoleń (firmę założył jego dziadek) między Fall’s End, a posiadłością Johna Seeda. Dom, parę zabudowań wokół oraz lotnisko to jedne z charakterystycznych miejsc Doliny Holland. W tym miejscu od razu zaznaczę, iż niemal wszystkie miejscówki jakie znajdziemy w grze są dopracowane i mają swoją historię oraz charakter. Ale co ważne. Miejsca takie jak lotnisko Nicka są dopracowane wyjątkowo.

Dolina Holland pełna jest takich ładnych miejscówek. Dom pilota Nicka to miejsce, w którym chciałoby się żyć

Dom rodziny Rye to typowy dom tradycyjny z podziałem na dwa poziomy, co dodatkowo jest podkreślone dwukolorowym malowaniem. Po wejściu do środka znajdujemy się w salonie z aneksem kuchennym przedzielonym blatem. Dom musiał zostać wybudowany mniej więcej w połowie ubiegłego wieku, wskazuje na to typ domu oraz fakt, że część instalacji elektrycznej została poprowadzona po elewacji.

Wnętrze domu Rye jest typowym amerykańskim wnętrzem. Salon z aneksem oraz kombo klimatyzator i wentylator

Ponadto dom jest ogrzewany olejem, a ciepła woda pochodzi z boilera. Nie mogło również zabraknąć klimatyzacji, z której amerykanie słyną! Ilość szczegółów jest bardzo duża. Jest nawet licznik prądu poprowadzony na jednej z zewnętrznych ścian domu (licznik jest na zewnątrz, by inkasent w momencie kontroli nie musiał wchodzić do domu). A propo prądu, główny budynek lotniska jest zasilany z paneli słonecznych.

Posiadłość Rye jest pełne mniejszych budynków gospodarczy, na których nie brak szczegółów. Lecz nie można do nich wejść

Wszystkie zabudowania posiadają wysokie dwuspadowe dachy co może sugerować, że zimy w Montanie mogą być dość śnieżne. Temperatury w Montanie w styczniu sięgają o -1 do około -12 stopni, więc warunki do opadów śniegu są całkiem przyzwoite. Na jednej ze ścian wspomnianej szopy znajdują się numery rejestracyjne z różnych Stanów, które najprawdopodobniej pochodzą z podróży małżeństwa Rye. Swoją drogą, wiąże się z nimi bardzo sympatyczne zadanie, w którym możemy bliżej poznać Kim. Szkoda, że takich zadań w grze jest jednak niewiele. Jakby co, to pamiętajcie. Nigdy nie jedźcie na skróty!

Posiadłość Johna Seeda

Pora na zdecydowanie najładniejszy budynek mieszkalny w Dolinie Holland, czyli posiadłość Johna Seeda. Rezydencja położona najbardziej na południowy-zachód jest prawdziwą perłą. Widać to nie tylko po wielkości domu, lecz również po materiałach budowlanych. Zdecydowana większość budynków w dolinie jest zbudowana w technice kanadyjskiej, lecz ten dom pobudowany jest z bali. To materiał sporo droższy i z pewnością bardziej szlachetny.

Typowa górska posiadłość. Trzy bryły łączą się w miłej dla oka kombinacji.

Ponadto, ściany parteru są wykonane z kamienia co wpływa na elegancję domu. Budynek posiada dla górskich rezydencji wysoko daleko wystające okapy dachu. Wszystko po to, by padający w zimie śnieg nie zagradzał wejść do budynku oraz nie zasłaniał okien. Wszystkie okna w budynku są wykonane ze szprosami. To bardzo znane rozwiązanie w domkach typu craftsman. Obok głównej posiadłości znajduje się również hangar na samolot oraz wieża kontroli lotów. 

Niestety, w całym budynku można wejść jedynie do głównego salonu. Po wejściu do wnętrza widzimy ogromny kominek z kamienia oraz piękną konstrukcje dachu. Co prawda, tej konstrukcji daleko do pięknego dachu kliniki z Alana Wake’a, ale i tak wnętrze nieźle się prezentuje. Tym bardziej szkoda, że pozostała część domu jest zupełnie niedostępna. Wielka szkoda.

Dziwności miejsca w Dolinie Holland

Nie będę ukrywał, że podróż po Dolinie Holland była dla mnie niezwykłą przyjemnością. Wśród zapadających najbardziej w pamięci miejsc mogę wymienić farmę dyń Rae-Rae, gdzie można znaleźć Boomera (psa-towarzysza). Gdy się po niej przechadzałem wieczorem czułem się jak szeryf Hopper ze Stranger Things. Innym ciekawym miejscem są również tzw. znaki w zbożu, z którymi wiąże się ciekawe zadanie! Normalnie trampki spadają z nóg jak dochodzi się do finału!

Normalnie jak w Stranger Things. Tylko tuneli nie ma.

Najdziwniejszym miejscem był jednak z pewnością dom przerobiony na „dom strachów”. Typowy dom drewniany miał wnętrze przerobione na jeden długi korytarz prowadzący wzdłuż kolejnych straszaków. Na końcu dochodziło się do pokoju, który wystrojem rodził niepokój. Był w nim również mały czerwony balonik – niewątpliwie nawiązanie do powieści Kinga „To”. Swoją drogą. Balonik znalazłem też w innych lokacjach.

W trakcie gry spotkałem również pomieszczenia na poddaszu, do których nie prowadziły schody. Na początku myślałem, że to po prostu strych. Ale brakowało tam schodów rozkładanych, a ponadto poddasza były wyposażone w ogromne okna i pełne wykończenie wnętrz. Nie mogły być strychem! Dlaczego, więc nie posiadały schodów? Zagadka!

 

Tym chciałbym zakończyć opowieść o budynkach w Dolinie Holland! Za około dwa tygodnie zajmę się kolejnym miejscem na mapie czyli góry Whitetail – miejsce, gdzie rezyduje Jacob Seed.