Dwa miecze i kielnia #2

Jeden ze znanych podróżników powiedział kiedyś: „żeby dobrze poznać miasto, trzeba się najpierw w nim zgubić”. I ma to dużo sensu ponieważ dzięki temu poznajemy je od środka, a nie od strony przewidzianej przez moderatorów przestrzeni. Oni chcą nam pokazać miasto takie jakie chcielibyśmy je widzieć. A gdy się zgubimy, widzi je takie jakie ono jest. I właśnie taką metodę obrałem podczas poznawania Novigradu. Czyli największego miasta w Wiedźminie 3. I muszę powiedzieć jedno. Łał!

Miasto Novigrad

Novigrad to specyficzny twór. Miasto położone w delcie rzeki Pontar, osada typowo handlowa z ogromnym portem. Jest szczególne ponieważ jego konstrukcja jest wielopoziomowa. A najczęściej miasta w deltach rzek są raczej jednopoziomowe. Aby określić to bardziej zrozumiale dam taki przykład. Większość miast w takich miejscach jest budowanych jedynie tuż „nad taflą” wody, natomiast w Novigradzie mamy do czynienia ze sporymi wzniesieniami i to tuż nad ujściami Pontaru do morza.

Inną ciekawostką jaką udało mi się zaobserwować to fakt iż miasto od początku budowane było od strony morza. Co by się oczywiście zgadzało z założeniami scenariusza. Świadczyć o tym mogą dwie rzeczy. Po pierwsze główne ulice są skierowane w stronę zatoki, drugą rzeczą o tym świadczącą jest ustawienie murów obronnych. Jak widać dokładnie na mapie, są one wybudowane do strony lądu. Czyli ktoś przybył statkami z innej części krainy i założył bazę wypadową. Zwróćcie uwage też na to, że to własnie w porcie stoją największe budynki i mają regularne kształty. To znak, że były budowane na wolnej przestrzeni i bez pośpiechu.

Wcześniej na miejscu obecnego Novigradu znajdowała się elfia osada, być może to właśnie jej zawdzięczamy nieregularności i ogólną ciasnotę tras pieszych w drugiej części miasta.
Co chciałbym podkreślić, to to że wszystko się trzyma kupy! Ma swój sens i ma wytłumaczenie a wiedza o konstrukcji miast tylko to potwierdza. Przypadek albo kupa roboty. Niezależnie od tego naprawdę wielkie brawa!

Budynki w mieście

To klasa sama w sobie. Ich powstawanie to jakaś oddzielna historia, a podczas spacerów po uliczkach Novigradu ma się wrażenie narastających budynków z różnych epok w krótkim czasie. Nie dziwią takie przypadki gdzie dosłownie po drugiej stronie uliczki mamy budynek zbudowany w zupełnie innym stylu. Albo budynki wykrzywione niczym wieża w Pizie. Część budynków wsparte na ogromnych drewnianych balach to jakby nieopowiedziana historia miasta. Pięknie to wszystko się komponuje i jest po prostu ciekawe.

Budynki są niezwykłe. Można znaleźć i takie widoki. Budynki wsparte na palach przypominają o znanej z Polski prowizorce. 

Siatka miasta jak wspomniałem na początku jest dużo bardziej urozmaicona niż w wielu grach tego typu. Mamy parę mniejszych lub większych placyków. Wiele krętych dróżek i zaułków. No i przede wszystkim, miasto położone jednak na wzniesieniach jest dużo ciekawsze, a perspektywa zmienia się w zależności od tego w którym miejscu się znajdujemy.

Wieczny ogień

Myli się ten który uważa, iż najpiękniejsze jest zawsze największe. Świątynia Wiecznego Ognia to imponujący budynek, lecz tylko pod kątem swoich rozmiarów i umiejscowienia na okolicznym szczycie. Jest to najwyżej położona budowla Novigradu, a dodatkowo tworzy ona największy kompleks przedstawiony w tej części gry. Niestety widać po nim, iż jest zbudowany sporo wcześniej niż pozostałe zabudowania. Jego prostota oraz niewyszukane ozdoby sprawiają wrażenie pewnego prymitywizmu budowniczych. Co z resztą odpowiada założeniom tej fanatycznej i mało nowoczesnej grupy religijnej.

Plac wewnątrz dziedzińca w świątyni Wiecznego Ognia. Prymitywny i prosty. 

Port

Port jest punktem wyjściowym dla tej wspaniałej pełnej swojej własnej tożsamości okolicy. Dokujące statki podczas rozładunku i zabudowania na lądzie tuż przy porcie to klasa sama w sobie. Tutaj budynki stanowią praktycznie jedną linię zabudowy. I choć poszczególne domostwa są zbudowane inaczej, nie wychylają się tym, tylko są wyskalowane w jednej linii. Nie mogło również zabraknąć dużego żurawia portowego, wzorowanego na Gdańskim zabytku z XV wieku. Podobny znalazł się poprzedniej części Wiedźmina, we wsi Flotsam. Nie dam sobie ręki obciąć, ale może to nawet ten sam model? Kto wie? Jak ktoś z Was będzie przechodził drugą część niech się temu przyjrzy.

Zatoka. W oddali świątynia Wiecznego Ognia. 

Łaźnie

Ktoś mógłby mi zarzucić iż jestem starym zbolem, ale jedną z moich ulubionych lokacji są Novigradzkie łaźnie. Już samo ich umiejscowienie jest nie dość, że zgodne z historycznymi standardami… to są po prostu ujmujące. Umiejscowione wręcz pod samym nosem świątyni Wiecznego Ognia, siedlisko rozpusty i co by nie mówić… higieny. Gdy szukałem na temat łaźni informacji, okazało się że to „oświecone” średniowiecze wytępiło w głównej mierze ten barbarzyński obyczaj. A ten jest bardzo zdrowy! Kąpiel w gorącej wodzie jest w niektórych przypadkach wręcz zalecana. Nie dziwne, iż w wielu miastach były otwarte specjalne miejskie łaźnie z których każdy mógł skorzystać. I Wiedźminie ta stara tradycja wraca do łask. Świątynia Czystości już na wejściu informuje nas za pomocą rzeźb gdzie zmierzamy.

Rysunek koncepcyjny łaźni

Zanim przystąpimy do kąpieli oczywiście mamy miejsce w którym możemy się przebrać, a w zasadzie rozebrać. I dopiero za specjalną ażurową zasłoną mamy część kąpielową. Baseny z wodą dzielimy na te publiczne oraz te które były wydzielone dla bardziej majętnych użytkowników, chcących pozostać w lekkiej dyskrecji. Niezależnie od tego gdzie trafiamy wszędzie unosi się eteryczna mgiełka parującej wody oraz dym z palących się sosnowych gałęzi. Przy rusztach z palącymi się polanami znajdują się również amfory z wodą, którą polewa się rozgrzane drwa, aby unosił się żar, a nie płomień. Główna sala we wnętrzu ma jeden duży basen oraz kilka niezagrodzonych sal po bokach. Oraz jedną dużą salę w kształcie sześciokąta dla wybranych. W niej również znajdują się dwa baseny dla postronnych i ładnie zdobione miejsce w środku dla bardziej dostojnych użytkowników.

Łaźnie. Widzimy palenisko na które wylewa się wodę z amfor po ich boku. 
Główna sala dla ekskluzywnych gości. Widzimy w centrum basen, a po bokach miejsce dla kurtyzan.

Oczywiście oczytany naród nie dzielił się na kobiety i mężczyzn. Obecnie na terytorium Bliskiego Wschodu nadal jest kontynuowana tradycja publicznych łaźni. U nas ten zwyczaj po prostu zanikł.

Architektonicznie, łaźnie były inspirowane rzymskimi łaźniami co nie jest w żadnym wypadku błędem, ponieważ Wiedźmin jest praktycznie hołdem złożonym Europejskiej kulturze (zwłaszcza kulturom słowiańskim i ludów północy.) Na ścianach znajdują się wspaniałe freski które przedstawiają oddających się wypoczynkowi ludziom.

Burdel

„Pokaż mi jak wygląda burdel w grze, a powiem Wam czy jest fajna.” Tak to akurat kiedyś jeszcze pracując w Gamblerze rozprawiałem na temat RPG-ów. Do dzisiaj, zawsze odwiedzam te przybytki w każdej grze. Sam temat seksu w Wiedźminie teraz pominę (a wrócę do niego w oddzielnym akapicie), ale zajmę się samym budynkiem. A ten jest naprawdę wspaniały. Zamtuz Passiflora można zobaczyć z daleka. Otoczony kwiatami i zielenią jest ostoją spokoju i rozkoszy w pogrążonym w smutku mieście. A przynajmniej takie sprawia wrażenie.

Zamtuz Pasifflora. Wizja koncepcyjna. Widok od strony ogrodu.

Wizja koncepcyjna. Wnętrze urządzone kabaretowo. Ze sceną. Widać tutaj dużo materiałowych dodatków które mają w założeniu ocieplać wnętrze. 

Plakaty informujące o rodzajach uciech w zamtuzach. Wzorowane na autentycznych afiszach. Widać, iż naród nie był kiedyś taki pruderyjny.

Budynek zwłaszcza nocą odróżnia się od reszty zabudowań, gdyż jest oświetlony przez rozpalone latarnie pozawieszane przy schodach. Ale nie tylko. Wyściełane czerwonym materiałem ściany wewnątrz budynku nadają purpurowej iluminacji erotycznego pazura. Budynek jest krzyżówką zamkniętej bryły z rozległymi tarasami po których przechadzają się ledwie odziane kurtyzany. Trochę jakby udawał, że jest zamknięty i nie widać co jest w środku, ale jednocześnie zaprasza do wejścia. Lepszej metafory architektonicznej bym się nie doszukał!

Z tyłu budynku znajduje się również okazałe miejsce do całonocnych uczt. Na planie koła w którego centrum znajduje się podgrzewana wanna, a po bokach znajdują się stoły oraz ławki. Całość jest też otoczona ogrodem.

Wnętrze zamtuza. Czerwona tkanina na ścianach nadaje uroku. I ciepła. Na pierwszym planie. Dziewczyny szykujące się do… pracy.

Wnętrze zamtuza. 

Samo wnętrze budynku jest marzeniem każdej osoby która łaknie spokoju. Wymienione wcześniej ściany wyłożone aksamitem o czerwonym zabarwieniu i wszędobylskie świece nadają cieniom istotnej roli w tworzeniu atmosfery tego miejsca. Nie mogło też zabraknąć miejsca na kabaret i występy dziewczyn. Czerwone kotary oraz lampiony tworzą nastrój intymności. Wnętrze jest też ozdobione w romantycznym stylu, nawet filary są rozmaicie zdobione rzeźbieniami. Budynek cały osadzony w romantyzmie sprawia wrażenie jakby wyjętego z innego miejsca i czasu. I właśnie tak ma być. Ma być wyspą piękna pośród niszczejącego świata. Za Novigrad designerom z CDPRED należą się wielkie brawa.

Skellige

Choć po nich niemalże przebiegłem, to wszak także jest to miejsce piękne. Tutaj jednak ton zabudowy jest podyktowany naturze. Wszystkie budynki nie prą do góry tak jak w Novigradzie, lecz wtapiają się w otoczenie, jakby przyklejały się do pagórków i ostrych zboczy gór. Oczywiście, ma to sens! Wiadomo, że taki budynek łatwiej ogrzać i jest łatwiejszy do utrzymania niż wolnostojąca chałupa w Velen. Zdobienia występujące na budynkach również są zauważalnie bardziej prymitywne niż te z Cesatrwa Nilfgardu bądź byłej Temerii, ale pamiętajmy iż ludy Skellige to ludzie czynu. Głównie militarnego. Sztuce w takich warunkach trudnej się rozwijać.

Wersja koncepcyjna stoczni w Skellige. 

Nawet wykonanie budynków różni się od domostw z równin. Tutaj budynki w większości przypadków są wykonane z kamienia, a dachy pokryte są łupkiem. Drewniane są praktycznie tylko stropy i podłogi. Ewentualnie niektóre zabudowania portowe. Trafiają się oczywiście też osady zabudowane z drewna, lecz nawet one stawiają naturę za wzór. Pokryte mchem dachy i bardzo płaskie powierzchnie wtapiają się niczym wojskowy kamuflaż w zieleń lasów i polan.

W Skellige budynki mają jasno oznaczone funkcje, albo są obronne albo są obronne! Różnica polega jedynie na tym od czego mają ochraniać. Czy od przeciwników (jak na przykład zamek rządzących rodów), czy od warunków naturalnych które na wyspach położonych na północy są dużo bardziej odczuwalne niż na lądzie. Zgodnie z zasadą: wiejący wiatr zawsze będzie zimniejszy nad morzem niż nad lądem.

Seksualny Wiedźmin

Nie byłbym sobą gdybym nie poruszył tego wątku. Jedną z osi zabawy w Wiedźminie jest doprowadzenie wątku romantycznego do końca. Nie jest on taki oczywisty jak można by było sobie myśleć. Najlepiej określiła to Fillipa Einhart w czasie jednej rozmowy z Geraltem. Cytuję z pamięci: „Ciri ma z tym problem, ponieważ Ty i Yennefer jesteście dla niej jak rodzice, a jednocześnie jest jeszcze Triss która dla niej jest niczym starsza siostra, a ta tylko czeka żeby Ci wskoczyć do łóżka.” Geralt to pięknie ripostuje, natomiast faktycznie jest to ciekawa relacja która rzadko jest przedstawiana w mainstremowej kulturze growej. A jakże jest prawdziwa i całkiem często się zdarza! Już pomijam fakt iż w życiu Geralta mogą się pojawić inne czarodziejki. Wątki te są prowadzone w niespotykany sposób jak na tytuł tak szeroko dystrybuowany. A seks wręcz wylewa się z ekranu, ale czy naprawdę powinniśmy być oburzeni? Myślę, że ani trochę. Wręcz pochwalam REDów za tak odważną prezentację seksualności bohaterów. Nie jest ona na doczepkę do animacji przedstawiającą kochającą się parę, lecz w pełni wytłumaczoną historią emocji i uczuć jakie potrafią się tworzyć między ludźmi. Na moim przykładzie: Nie byłem przykładnym Gerlatem i skorzystałem z szansy w czasie kontaktu z Keirą Metz, a później na balu również Triss nie pogardziłem swojej atencji co zaowocowało piękną sceną pocałunku w czasie wybuchających fajerwerków. Aby zakończyć cały wątek powrotem do Yennefer i wytłumaczeniu Triss, że jednak to czarnowłosa czarodziejka skradła me serce. Nadal w niewielu grach można się spotkać z tak prostymi i podstawowymi zakresami życia jak romans czy pożądanie. To jest piękna cecha Wiedźmina.

Ciri i Yennefer

Ale nawet same ukazywanie kobiecego piękna jest tutaj na naprawdę zadowalającym poziomie. Główne skrzypce grają oczywiście Triss i Yennefer których uroda jest z goła inna. Triss o nieco dziewczęcym profilu i sztywno spiętych włosach stoi w opozycji do zadbanej kobiety jaką jest Yennefer. Każda na swój sposób jest piękna i inna jednocześnie. A nie są to jedyne występujące kobiety! Jest jeszcze Keira która ma jakiś hipisowski urok którego nie jestem w stanie wytłumaczyć zdrowym rozsądkiem oraz oczywiście Ciri za której model graficy powinni dostać medal. A przecież są jeszcze setki innych kobiet i postaci które potrafią przykuć oko swoim wykonaniem i detalami. Naprawdę piękna historia osadzona między pięknymi ludźmi pośród brudnego świata.

I teraz coś, co kiedyś często na swoich blogach wrzucałem: czyli Best Moments w grze. Przyznacie chyba, że są takie momenty w niektórych tytułach które warte są dyskusji bądź częstego wspominania. Dlatego ja je wypisuję. Być może, niektóre z nich się pokryją z waszymi, a do innych może nie przywiązaliście nawet uwagi. Nie szkodzi. Kolejność nie ma znaczenia. Jedziemy!

UWAGA: SPOJLERY!!!












Best Moment -Wiedźmin 3

1. Pogrzeb Vesemira – mówcie sobie co chcecie. Naprawdę się do tego starego dziada przywiązałem. Choć pojawił się on wcześniej jedynie w Białym Sadzie to jego śmierć była dla mnie ciosem. Przyznam szczerze, iż bałem się również o pozostałych wiedźminów, Eskela i Lamberta, ale to jego śmierć mnie zaskoczyła najbardziej. Swoją drogą. W moim Wiedźminie, Lambert związał się z Keirą. Co było trochę zaskakujące, trochę miłe. Nie wiem jak Wy, ale ja przeszedłem w ciągu gry do tej postaci od wstrętu, aż do pewnego rodzaju sympatii. Pięknie napisana rola.

Pogrzeb Vesemira, bardzo ładnie wyreżyserowana scena

2.Ciri w saunie – I nie chodzi mi o moje zboczenie związane z Ciri. Z resztą, gdy ja przechodziłem ten fragment to zadecydowałem, żeby została w ręczniku. Chodzi o ten moment spokoju. Oto Ciri, wymęczona całą tą ucieczką przez chwilę może się odprężyć w miejscu wydającym się spokojnym. Bierze udział w saunowaniu. I już samo to jest bardzo sympatyczne. Nie wiem jak wy, ale sam zapragnąłem spróbować swoich sił w tej materii. Najpierw sauna, potem kąpiel w zimnej wodzie. A na samym końcu okowita (choć ja wolę swojskie “walnięcie kielicha”). Bardzo ładnie wymyślona scena. Liryczna i wprowadzająca trochę oddechu.

Na początku sceny można wybrać czy Ciri ma być w ręczniku czy nie. Widać jak ja wybrałem.
A po saunowaniu koniecznie trzeba schłodzić ciało. Na przykład poprzez kąpiel w źródełku.
Na sam koniec należy spożyć mocny alkohol. Dla zdrowia.

3. Kolacja w lesie z Keirą – taaa. Jestem zbolem. Niech wam będzie, ale było to całkiem ciekawe uczucie, aby w tej całej walce na chwilę zapomnieć o wszystkim i zjeść kolację niczym książę. A potem po śladach ubrania znaleźć czarodziejkę. No niech mi ktoś powie, że nie chciałby się tak pobawić ze swoją wybranką gdyby mógł.

„Siedzi ta królewska para” – Adaś Miauczyński (Dzień Świra)

4. Czerwony Baron się powiesił – tak. Bardzo smutna historia i jeden z tych questów które człowiek pamięta. Historia Barona nie jest piękna. Jest smutna i myślę, że poniekąd mogła być pisana w momencie gdy na fali była “matka Madzi”. Nie wiem jak u was, ale u mnie Baron powiesił się. I pamiętam ten moment. Wchodzę do zabudowań i widzę to ciało zwisające z gałęzi, a słońce toczy bursztynowy blask zachodząc gdzieś zza dachami. Nie wiem, czy było to specjalnie wyreżyserowane, czy tylko ja miałem szczęście obejrzeć tą scenę w ten sposób, ale zrobiła na mnie ogromne wrażenie. I choć od samego początku jechałem po Baronie za to co zrobił i w żadnym wypadku go nie usprawiedliwiałem… gdy ujrzałem jak skończył poczułem smutek. A nie radość ze sprawiedliwości.

Quest  w który lepiej nie grać przy młodej matce.

5. Spotkanie z Ciri – gdy Geralt w końcu odnajduje Ciri ta oczywiście jest pogrążona w czymś w rodzaju snu. I oczywiście wiemy, czujemy jak to się skończy. To jednak pierwsze wrażenie i pytanie samego siebie: czy aby na pewno jednak ożyje? Daje do myślenia. Oto po całej tej przygodzie ją odnajdujemy, a ona leży bez tchu. Choć wiedziałem jak to się skończy, wczułem się za bardzo w Geralta…

Odnaleziona. Geralt niczym czuły ojciec tuli Ciri

6. Piosenka Priscilli – może nawet nie sama piosenka. Co jej autorka, zrobiły na mnie wielkie wrażenie. Tak samo jak Jaskier. Musicie wiedzieć, że znam osobę o podobnym usposobieniu jak “dzielny” bard. I widzieć tą osobę ganiającą za jedną kobietą to byłoby coś. Na razie widziałem to jedynie w grze, może jednak i w rzeczywistości będzie mi to dane zobaczyć. Jaskier i Priscilla to naprawdę zgrabnie napisana historia.

Legendarna pieśń Priscilli

7. Pierwsze spotkanie z Emhyrem – Jako Geralt, strudzony wiedźmin, trafiamy na dwór samego wasz mości Cesarza. Myją nas wanienne, golibroda skraca nasz zarost, a specjalny szambelan poucza jak się odzywać. Nie wiem jak wy, ale jest w tej scenie coś fajnego. My jesteśmy tym bad assem. Tym złym chłopcem, który jednak trafia trochę wbrew swojej woli na salony.

Kto nie marzył o waniennych? 

Podobnych momentów było jeszcze w Wiedźminie całkiem sporo. Pocałunek z Triss na balu, siedzenie z Yennefer na przeciętym statku, pijański wieczór wiedźminów, itp… dajcie znać. Jaką scene wy zapamiętaliście.

Z racji tego, iż Wiedźmin 3 mocno napiął mój komputer nie byłem w stanie przygotować żadnego materiału wideo. Po prostu, ledwo tą gre przeszedłem, tak wolno momentami mi ten tytuł chodził. Gdy dorobię się lepszego sprzętu z pewnością wrócę do przygód Geralta.

Wszystkiego dobrego
Bartek

  • Szkoda, że autor nie słyszał o czymś takim jak ostrzeżenie o ujawnieniu ważnych wydarzeń fabularnych. Bardzo się cieszę, że o śmierci Vesemira dowiedziałem się tutaj, a nie podczas grania.