Architektura w Assassin’s Creed: Syndicate – Londyn z lotu asasyna

Architektura w Assassin’s Creed: Syndicate – Londyn z lotu asasyna

Syndicate przenosi nas do XIX-wiecznej Anglii u szczytu jej potęgi. Twórcy przedstawili Londyn jako tętniącą życiem stolicę świata. A dla gracza jest to szansa, by pobiegać po Big Benie.

„Epoka przemysłowa” to nazwa okresu w historii, który opisuje bardziej gospodarkę niż architekturę. Ale właśnie w tym okresie, najważniejszy kraj świata – Anglia – budował bardzo dużo.

Nie ma takiego miasta – Lądyn

W przypadku Syndicate nie uda się uciec od porównań do wydanego chwilę wcześniej Unity. Twórcy twierdzą, że Assassin’s Creed wydany w 2014 roku jest większy od poprzednika o około 30 procent.

Paryż z Unity – budynki rozmieszczone nieregularnie, uliczki wąskie

I pewnie tak jest, ale czy to czuć? Ha! I tak i nie! Trzeba pamiętać, że Paryż ukazany w Unity to jest zabudowa bardzo gęsta, często średniowieczna. Wielokrotnie w czasie pieszych parkurowych pościgów przebiegało się między budynkami, przeskakując okno w okno (strasznie fajny motyw!).

Londyn z Syndicate – budynki w większości uregulowane plus szerokie drogi i linie kolejowe

Londyn z kolei to już szerokie ulice, po których poruszają się dorożki i omnibusy. A całe miasto jest usiane nowym cudem techniki, czyli torami kolejowymi. Więc pod względem kubatury budynków, mapa może być wielkości tej z Unity, ale przez ogromne ulice i torowiska ta mapa naturalnie jest większa niż w poprzedniej odsłonie.

Jeżeli chcecie poczytać o architekturze Paryża z Unity, to zapraszam do odpowiednich wpisów: Architektura w Assassin’a Creed: Unity – francuski barok Paryża oraz Kawiarnia Arno Doriana z Assassin’s Creed: Unity – Cafe Theatre.

Oczywiście, dzisiejszy Paryż przypomina obecny Londyn, ale stolicę Francji w Unity odwiedzaliśmy przed rewolucją przemysłową i przed słyną przebudową Paryża przeprowadzoną przez Georgesa Haussmanna.

W każdym razie, jeżeli ogrywacie jedną część po drugiej, to przeskok między Unity i Syndicate będzie odczuwalny w percepcji miasta i można się przez to „odbić” od nowszej części. Ja tak miałem. Londyn wydawał się po prostu za „szeroki”. Bardzo podobało mi się skompresowanie Paryża, Londyn to zupełnie inna bajka. A więc przejdźmy dalej.

O asasynie, co jeździł koleją

Grając w Syndicate, czułem, że ta formuła gier o asasynach już się kończy i w wielu miejscach mnie to męczyło. Ale sama gra ma swoje bardzo fajne elementy architektoniczno-gameplayowe.

Przede wszystkim, cieszę się, że twórcy skorzystali z bardzo ciekawego ulokowania miasta nad Tamizą. Rzeka przepływająca przez Londyn wije się i skręca, dzięki czemu bardziej „przenika” do tkanki miejskiej. Nie tak jak, np. w Warszie, gdzie Wisła wije się prosto i w zasadzie jest linią graniczną między prawobrzeżną i lewobrzeżną Warszawą.

Część statków była statycznie zacumowana, a reszta poruszała się określonych trasach. Niby nic, ale efekt „życia” robi wrażenie

Tamiza w grze ponadto żyje (myślę, że zgodnie z ówczesnymi realiami), pływają po niej statki, u brzegu zaokrętowane są liczne łodzie. Przeskakiwanie między pływającymi statkami na rzece sprawiało mi ogromną przyjemność. Szkoda, że twórcy nie zdecydowali się umieszczenie większej liczby zadań nad rzeką.

Duża część tego obrazka jest w ruchu. Naprawdę żal, że twórcy jakoś tego nie wykorzystali

Drugim fajnym elementem, jest umieszczenie „bazy” asasynów w pociągu, który pozostał w ruchu. Nareszcie coś nowego!

Sprawdzanie na mapie gdzie teraz jest pociąg-dom oraz ustalenie trasy w ten sposób by Wasze trasy się przecięły to naprawdę spoko zabawa. Twórcy mogliby pomyśleć, by w jakiś sposób zaznaczyć kierunek pociągu, ale to tylko moja sugestia.

Samo wnętrze również robi wrażenie, każdy wagon pełni jakąś funkcję. Jest prywatna kwatera rodzeństwa, centrum dowodzenia, laboratorium i tak dalej. Wnętrze pełne jest detali wykonanych w drewnie i z metalurgicznym kunsztem znanym chyba tylko w XIX wieku. Kiedyś to robili pociągi, powiem Wam. Sheldon z „Teorii wielkiego podrywu” na pewno by docenił.

Tower i Tower Bridge

UWAGA! W poniższym akapicie będzie spojler dotyczący wątku pobocznego, koniecznego do ukończenia gry. Ostrzegam jednak przed niewielkim moim zdaniem spojlerem! UWAGA!

Nie dziwię się twórcom, że mając do dyspozycji takie miasto jak Londyn, znane ze swoich zabytków na całym świecie, to będą chcieli z niego wycisnąć jak najwięcej.

Niestety, czas umiejscowienia gry w 1868 roku umożliwia, co prawda, obejrzenie pałacu Westminsterskiego (budowany w latach 1840-70), pałacu Buckingham czy posiadłości premiera przy Downing Street, ale zabiera z gry bardzo ważny dla nawet dzisiejszej architektury Londynu zabytek – Tower Bridge.

Nie mogło zabraknąć Tower Bridge

Ten majestatyczny most wybudowany dopiero w 1894 roku jednak pojawia się grze! W pewnym momencie (jeżeli oczywiście się na to zdecydujemy, bo to jedynie opcja) przeniesiemy się do wspomnień wnuczki rodzeństwa i wraz z nią wykonamy parę misji w czasie pierwszej wojny światowej dla pewnego słynnego Brytyjczyka.

Nie mogę się doczekać, gdy zwiedzę ten most w Watch Dogs: Legion

Tower Bridge w momencie oddania do użytkowania był największym i najbardziej technicznie zaawansowanym mostem podnoszonym. Jego konstrukcja jest wykonana w większości ze stali i ukryta jest wewnątrz fasady wykonanej z kamienia portlandzkiego i granitu.

Mechanizm Tower Bridge

Na stalowe ramy wież, kratownice na szczycie i pręty wieszaków zużyto 11 tysięcy ton stali. Co ciekawe, pierwotnym napędem mostu był silnik parowy, później zastąpiony elektrycznym, ale sam mechanizm podnoszenia mostu w ogóle się nie zmienił i nadal działa na zasadzie przeciwwag umieszczonych w dolnych partiach wież.

Zgodnie z urbanistycznymi realiami, tuż obok Tower Bridge znajduje się również Tower of London. Jeden z najbardziej znanych zabytków tego miasta. I tutaj ciekawa uwaga, centralny budynek (czyli White Tower) to konstrukcja wybudowana w okolicach 1100 roku od mniej więcej XIX wieku pełni rolę atrakcii turystycznej.

Ówcześni Brytyjczycy mieli fioła na punkcie średniowiecza, gotyku i rycerstwa tamtych czasów. Wykorzystano więc tę modę i przerobiono część zabudowań Tower na atrakcję turystyczną. Z twierdzy, w której wielokrotnie wieziono, torturowano i ścinano ludzi zrobiono coś o charakterze Disneylandu. Serio, serio.

Evie Frye, a w tle zabudowania Tower z XIX wieku

Żeby nie było, zabudowania Tower nadal pełnią ważną funkcję. Tutaj przechowuje się królewskie precjoza, codziennie jest odprawiana najstarsza ceremonia wojskowa na świecie, a całość zamieszkują strażnicy z rodzinami zwani Yeomen Warders.

Ich mundury mogą kosztować nawet 10 tysięcy funtów, gdyż są wyszywane złotymi nićmi. A żeby zostać takim strażnikiem, należy najpierw odbyć 22 lata służby w wojsku oraz otrzymać medal. Więc to nie jest tak, że każdy może zostać „zjadaczem wołowiny” jak również mawia się o Yeoman Warders.

Big Ben i Pałac Westminsterski

No dobrze. Pora wspomnieć o chyba najbardziej kanoniczym miejscu Londynu, czyli o pałacu Westminsterskim i oczywiście Big Benie.

Pałac Westminsterski z mapy Syndicate

Pierwotnie siedziba władz mieściła się tak naprawdę w Opactwie Westminsterskim. Dopiero później wybudowano zamek w miejscu obecnego parlamentu, który następnie spłonął w 1834 roku.

Opactwo Wesminsterskie

Opactwo jest świątynią anglikańską, a konkretniej kościołem rodziny królewskiej, w którym są koronowani władcy Anglii. Obecną formę z dwiema pięknymi wieżami, wybudowano w 1745 roku w stylu neogotyckim (wspominałem już, że Brytyjczycy mieli jakiegoś hopla na punkcie gotyku?), według projektu Hawksmoora, ucznia słynnego Christophera Wrena, odpowiedzialnego za odbudowę Londynu po wielkim pożarze.

Oto pałac Westminsterski w stylu późnego neogotyku anglikańskiego

Sam pałac Westminsterski powstał po pożarze, o którym wspomniałem. Widać od razu, że projekt Charlesa Barrego (wspieranego przez rysownika i eksperta od architektury średniowiecza A.W.N Pugina) posiada dwie osie, które przecinają się w centralnym punkcie, którym jest ośmioboczna sień.

Parlament Westminsterski i Big Ben z mostu Westminsterskiego, który też współtworzył Barry

Z tego pomieszczenia wychodzą dwa korytarze, jeden prowadzi do Izby Gmin, a drugi do Izby Lordów, w której znajduje się również tron dla urzędującego władcy – od kilkudziesięciu lat jest nią Elżbieta II.

Jak widać na pierwszym screenie, budynek ma osie, ale nie jest do końca symetryczny. Powodem tego był wymóg zachowania części starego pałacu, który przetrwał pożar. Dlatego symetrię widać głównie od strony Tamizy, gdzie Barry mógł sobie pozwolić na takie rozwiązanie.

Pałac Westminsterski

Całą symetrię trochę załamują dwie wieże – zegarowa zwana potocznie Big Benem oraz wieża Victorii. O tej pierwszej to już pisano tyle, że nie ma sensu się powtarzać, ale ta druga jest mniej znana, a wiąże się z nią ciekawa informacja.

Cała wieża, ozdobne wejście i cała reszta służy jedynie jako wejście dla panującego władcy, który raz do roku (z pełną pompą i piękną ceremonią) odwiedza parlament. Mało tego! Urzędujący monarcha nie może wejść do Izby Gmin, gdyż byłoby to pogwałcenie tradycji.

Tego dnia, gdy monarcha odwiedza parlament brytyjski i zasiada na swoim tronie (tron jest skierowany po osi, właśnie do Izby Gmin) w Izbie Lordów, wysyłany jest posłaniec do pokoju Izby Gmin, by zaprosić wybranych z ludu członków parlamentu. Gdy jest już blisko, zamyka mu się z hukiem drzwi przed nosem. Musi on zapukać trzy razy w drzwi i dopiero wtedy wchodzi do środka i zaprasza na przemówienie monarchy. Ot taka tradycja, ale Anglia pełna jest takich uroczych moim zdaniem zwyczajów.

A gdzie peron 9 i ¾

Jak wspomniałem wcześniej, Londyn w Syndicate jest poprzecinany siecią torów. A gdzie tory tam i stacje. Nie ma sensu wymieniać ich wszystkich, dlatego skupię się na największej. I nie będzie to Kings Cross.

Sklepienie tego ogromnego obiektu jest wspierane na ceglanych fundamentach, które tworzy również wewnętrzną konstrukcję pomieszczeń. Natomiast samo sklepienie to prawdziwe arcydzieło. Jest to dach łukowy o gęsto rozmieszczonych, żelaznych krokwiach podpartych łukowymi zastrzałami.

Stacja Victoria

Może nie uwierzycie, ale w Anglii podobne konstrukcje budowano z drewna. Były to tzw. wagon roof, których nazwa pochodziła właśnie od kształtu dachu od spodu. Oglądany od dołu, taki dach przypomina wnętrze wozu przykrytego płótnem i rozpiętym na stelażu.

Dla wszystkich fanów Harrego Pottera mam smutne informacje. W grze nie ma stacji King Cross, więc nie znajdziecie peronu 9 i ¾.

Ostatni taki Assassin’s Creed

Kolejną częścią assasyńskiej sagi był już Origin i wypadał zdecydowanie lepiej. Trochę szkoda, że zmarnowano tak ciekawą epokę na, niezachwycającą historię.

Nie mniej, jeżeli tak jak ja, jesteście fanami Brytyjczyków i chcielibyście podejrzeć Londyn, z czasów swojego rozkwitu to chyba nie ma lepszej opcji.

Jeżeli mało Wam Londynu to zawsze możecie zajrzeć do innych notek na Archigame, gdzie opisywałem to miasto z perspektywy gier. Tutaj, znajdziecie opis tego, jak mieszkał Sherlock Holmes w grze Devil’s Daughter.

A tutaj opis wielu brytyjskich akcentów z The Occupation, w tym problemu dwóch kurków w brytyjskich umywalkach. Nie można też zapomnieć o tekście Jerzego, gdzie opisywał architekturę Londynu z 1918 roku w grze Vampyr.